poniedziałek, 31 października 2016

Czas nostalgii i zadumy...

Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to dwa różne święta. Pierwsze obchodzone 1 listopada, to uroczystość tych, którzy są zbawieni i cieszą się życiem wiecznym. Drugie jest dniem modlitw za ludzi zmarłych, którzy w czyśćcu oczekują na ostateczne spotkanie z Bogiem.

Kwitną zniczami
ciemne chodniki.
Jesienne kwiaty,
błędne ogniki
palą się znicze.

Dziesiątki, setki,
tysiące zniczy...
Nikt ich nie zliczy...

Przechodzą ludzie,
schylają głowy.
Wśród żółtych liści
listopadowych
palą się znicze...

Danuta Wawiłow " Znicze" [fragm.]

Etnografia o Wszystkich Świętych
Początkowo było to święto dla uczczenia męczenników, którzy oddali swoje życie dla wiary w Chrystusa, a nie zmarłych, szarych ludzi. Zostało ustanowione dawno temu, jeszcze przez pierwszych papieży. W większości środowisk, szczególnie wiejskich, to święto bardzo długo nie mogło się przebić. Dla zwykłej ludności ważniejsze były Zaduszki – wtedy czczono pamięć o przodkach. 
Jak było kiedyś?
Kiedyś cmentarz spełniał trochę inną rolę niż obecnie i odwiedzano go rzadko. Dzisiaj cmentarze są miejscami urządzonymi na wzór parku, gdzie się spaceruje, są ławki i można usiąść, pomodlić się czy poddać zadumie. W przeszłości to Dzień Zaduszny był czasem jedynym w roku, kiedy się odwiedzało groby. 
Na groby nie zwracano dużej uwagi, ponieważ przestrzeń cmentarza i grób były odwzorowaniem krainy umarłych. W świadomości ludzi tamtego okresu było to miejsce sacrum, które napawało trwogą. Nie chodziło się na cmentarz, bo tam grzebani byli zmarli, było to miejsce wyłączone poza obszar ludzi żyjących. Kiedyś bardzo wyraźnie odgradzano sferę sacrum i profanum, sferę światła i ciemności, żywych i umarłych. Cmentarz należał do świata zmarłych, starano się tam nie chodzić, jeśli nie było to konieczne. A pamięć o zmarłych przekazywano ustnie z pokolenia na pokolenie. Wspominano ich przy okazji Bożego Narodzenia czy Wigilii. W wielu zakątkach kraju znanym zwyczajem było wywoływanie zmarłych przodków, aż do siódmego pokolenia. Takie spraszanie ich np. na wieczerzę wigilijną. 
Zaduszki mają długą tradycję zwłaszcza w świecie słowiańskim, sięgają genezą czasów pogańskich. Tradycja mówiła, że w ten dzień należy pójść na cmentarz i dokonać rytualnej uczty na grobie przodka. Dlaczego akurat wtedy? Bo było już po porządkach związanych z pracą w polu, kiedy przyroda zamierała, a wśród ludzi panowało przekonanie, że to czas, kiedy wszelkie dusze błądzące po ziemi, duchy przodków, demony i różne ciała astralne wymykające się racjonalnemu myśleniu chodzą po ziemi i należy je godziwie przyjąć, by nikomu nie zagroziły. 
A wyglądało to tak, że ludzie chodzili na groby gromadnie i dokonywali rytualnych uczt. Rozpalali ogień na grobie i przynosili jedzenie oraz alkohol, które spożywali i wylewali na grób. Zostawiano także resztki jedzenia, by zmarły się posilił. Bardzo mocno przestrzegano postu zadusznego, który był zbliżony do postu wigilijnego. Nie wolno było jeść mięsa, a głównymi potrawami była kapusta, barszcz i pierogi. Mięsa nie wolno było wnosić na cmentarz, ponieważ pochodziło ze świata żywych. A niczego ze świata żywych nie wolno było wnosić do świata zmarłych. Na grobie składano za to jajko, będące symbolem pewnego zamykania czasu i przestrzeni, oraz chleb – symbol dobrobytu. Już wtedy na groby przynoszono i zapalano ogień. Ogień był ważny dlatego, że miał w zaświatach wskazywać zmarłemu drogę. Zaświaty kojarzyły się dawniej ludziom z bezkresem, z miejscem pozbawionym barw, zapachów, gdzie jest zimno. Ogień miał rozświetlić drogę i ogrzać zmarłego. Nasze obecnie zapalane znicze i świeczki to echa tej dawnej zadusznej tradycji. Tyle że dzisiaj palimy je jako symbol pamięci. Wierzenie, że świeca rozświetla gdzieś w mrokach drogę naszemu przodkowi, który błąka się w zaświatach, odstawiliśmy na bok.
To, jak dzisiaj odwiedzamy groby bliskich, jest domeną nowych czasów: przełomu XIX i XX wieku. To zjawisko dosyć późne. Kiedyś cmentarz nie był potrzebny do tego, by czcić przodków, ale był pewnym dopełnieniem rytuałów, które się odbywały w domu. Kiedy człowiek zmarł, to w domu czuwano przy nim przez trzy dni i odprawiano modły. Dopiero później kondukt szedł do kościoła i na cmentarz, gdzie zmarłego grzebano i czym prędzej się rozchodzono. Wychodzono za bramę cmentarną, by zbyt długo nie przebywać w tym niegościnnym miejscu. 

Ale nastąpiła zmiana... Z jednej strony wzrosła świadomość ludzi, z drugiej weszły regulacje kościelno-prawne – pojawiły się po drugiej wojnie światowej – dotyczące zakazu przetrzymywania zwłok w domu. Skończyły się więc tego typu praktyki. W latach 50. XX w. weszły regulacje prawne, które nakazywały przewiezienie zwłok do kostnicy, a potem do kościoła. Tak naprawdę to uregulowania prawne i względy higieniczne zadecydowały o tym, że pewne tradycje zanikły i pojawiła się większa konieczność mentalna i świadomościowa chodzenia na groby. Ludzie musieli to sobie czymś zrekompensować: skoro zabierano im zmarłego, to zapragnęli częściej go odwiedzać na cmentarzu. Czuli niedosyt po tym, że pogrzebowe czynności i obrzędy trwają tak krótko. 
Z Zaduszkami wiązały się jeszcze inne zwyczaje. Długo, bo do lat 60., można było spotkać na wsiach tak zwanych dziadów proszalnych. Bezdomnych, którzy chodząc od wsi do wsi, zarabiali na życie jałmużną. Dostawali ją i w zamian modlili się za zmarłych przodków. Mieli ogromne poważanie. Dziadowie ustawiali się przed kościołem albo przy bramie cmentarnej. Nawet najbiedniejsi mieszkańcy wsi angażowali ich, by się modlili i śpiewali psalmy ku czci zmarłych. Co bogatsi gospodarze prześcigali się w tym, żeby takich dziadów ugościć. Zwyczaje związane z dziadami proszalnymi dawno poszły w niepamięć, ale także dzisiaj zebraną przy grobie rodzinę często zapraszamy do domu na ciepły posiłek. Może nie uświadamiamy sobie tego, ale to jest forma współczesnej wersji dawnej uczty. Podczas rodzinnych spotkań często też wspominamy swoich zmarłych. Wspominkowy charakter mają Zaduszki, które zaczęto bezwiednie łączy się z 1 listopada. W pewnym momencie zatraciła się ta granica między Zaduszkami, a dniem Wszystkich Świętych. 
Dzień Wszystkich Świętych jest wciąż poświęcony świętym męczennikom. W zasadzie od II wieku, gdy zaczęto rozpowszechniać to święto, zdobyło ono popularność. Zawsze był to dzień wolny od pracy. Z tą różnicą, że wtedy mówiło się Święto Zmarłych. I tak w świadomości ludzi zostało. W naszej świeckiej świadomości granice się zatarły i oba święta zrównały ze sobą. Polacy wyróżniają się katolicyzmem, kanon wiary nakazuje im w tym dniu pójść na cmentarz i zapalić świeczkę zmarłym. Nasza pamięć jest kalendarzowa: mówimy 1 listopada, więc trzeba iść na groby.
A jest to jedno z podstawowych świąt w kulturze ludzkiej i wszędzie, w każdym kraju jest jakiś jego odpowiednik. Praktycznie na całej Słowiańszczyźnie, także w Rosji, obchodzi się w pewnej formie Wszystkich Świętych. Ludzkość od zarania dziejów miała w pamięci swoich przodków i dawała temu wyraz w wielu obrzędach. Każdy naród ma wręcz moralny obowiązek czczenia przodków. Bez tego czujemy się niespełnieni.
Dzień Zaduszny jest wspomnieniem zmarłych potrzebujących jeszcze oczyszczenia, które mogą uzyskać przez modlitwę wiernych i Kościoła. Jest  więc dniem nabożeństw i modlitw w intencji wszystkich zmarłych, a zwłaszcza dusz odbywających jeszcze pokutę czyśćcową. Temu celowi służą m.in. ofiary składane w kościołach i na cmentarzach na tzw. wypominki za naszych najbliższych zmarłych, by cały Kościół modlił się za ich zbawienie. W kościołach odczytuje się w tym dniu z ambon lub od ołtarza imiona zmarłych wskazanych na kartkach i odmawia zwyczajowe modlitwy ku czci zmarłych. Od południa Dnia Wszystkich Świętych i przez cały Dzień Zaduszny w kościołach i kaplicach publicznych można uzyskać odpust zupełny.

fragmenty tekstu zostały zaczerpnięte z wywiadu z etnografem - rp.pl

wtorek, 25 października 2016

Jest takie miejsce...

Nadszedł czas na pierwszą prezentację, niekonwencjonalnej formy prowadzenia turystyki na wsi. Turystyki opartej na wypoczynku, wyciszeniu i dobrym jedzeniu.

Chcę Was dzisiaj zaprosić do miejsca szczególnego.  
Miejsca niedaleko Kazimierza Dolnego.
Miejsca z duszą i sercem.
Miejsca z cudownym kucharzem i jeszcze lepszym jedzeniem. 
Miejsca, które chętnie dzieli się swoją przestrzenią i otwartością. 
Miejsca ze spokojem i wiejską sielanką w zestawie. 
Miejsca, w którym słychać rechot żab i śpiew ptaków. 
Miejsca, gdzie dobrze i wyjątkowo zjecie. 
Miejsca, w którym się zainspirujecie..
Miejsca na małej, urokliwej wsi.

Zapraszam Was do "Sadyby Rozalin". 
Wieś. Rzeka. Las. 
Stara chałupa w nowej - starej odsłonie. 
Stodoła z duszą i skrzypiącą podłogą. 
Sztuka i kultura. Kultura i sztuka. 
Kuchnia, która jest poezją. Kucharz, który jest artystą. 

Byłam - nie raz. 
Doświadczałam - wielokrotnie. 
Polecam - zawsze.


                                   







Więcej informacji i zdjęć znajdziecie na stronie - www.sadybarozalin.pl

niedziela, 23 października 2016

Zbiorów czas..

Aktualnie w mojej okolicy trwa szczyt sezonu prac sadowniczych. Każdego dnia bladym świtem grupy ludzi wyruszają w sady, by zrywać owoce. Wszyscy porządnie zmęczeni, z całymi przyczepkami zbiorów wracają do swych domów nocą. Każdy sadownik chce zdążyć uprzątnąć sady przed listopadem. Jednak sądząc po ilości jabłek, które wiszą jeszcze na drzewach jestem przekonana, że nie każdemu się to uda. Urodzaj jest w tym roku wyjątkowy ale niestety ceny owoców zdecydowanie za niskie. Smutne jest to, że rolnicy, którzy od wczesnej wiosny, wkładają swe serca w pracę nie otrzymuj godziwego wynagrodzenia. Nie chcę tu wcale narzekać ale serce mi się kroi, gdy widzę np. cenę  jabłek klasy I - 0,45 zł/ kg, czy też całe pola nie zbieranych pomidorów, które gniją i marnieją - przecież ktoś je musiał posadzić i pielęgnować, by pojawiły się efekty. O braku rentowności nie będę jednak dziś wspominała, bo zamiast zabrać Was w sad, to pójdziemy w zupełnie inną stronę...

Dlatego zamiast marudzenia zapraszam Was na wirtualną wycieczkę do urokliwego, jesiennego sadu.







sobota, 22 października 2016

"Sodzioki" babci Reni

Ostatni tydzień był bardzo intensywny więc było mnie tu trochę mniej. Jednak myślami każdego dnia jestem tu z Wami. Już od trzech dni zamierzam się z Wami podzielić tradycyjnym przepisem, który jest jedną z wielu pamiątek po mojej babci Reni. Jest to tradycyjny przepis na placki "Sodzioki". Są one proste w przygotowaniu, a ich smak przypomina mi długie wieczory w babcinym domu. Prostota wykonania sprawia, że chętnie wracam do tego przepisu i miłych wspomnień.
Zachęcam również Was do ich wykonania.



Składniki:
1 kg mąki
2 łyżki cukru
3 szklanki zsiadłego mleka
1 łyżka sody
1 łyżka octu
1 łyżeczka soli
cukier wanilinowy
powidła lub dżem owocowy
olej do smażenia

Wykonanie:
Mąkę przesiać na stolnicę, następnie zrobić w jej środku dołek, do którego trzeba włożyć wszystkie pozostałe składniki. Zagnieść ciasto. Musi ono być "wolne".
Ciasto podzielić na małe porcje i palcami rozklepywać/rozciągać je na małe, cienkie placki, których wielkość zależy od indywidualnych preferencji.
Następnie należy rozgrzać patelnię z olejem i smażyć placki z dwóch stron do uzyskania złocistego koloru. Usmażone i przestudzone placki smarujemy powidłami lub dżemem.

Moja babcia, zawsze przygotowywała do nich kakao, a później przy rozgrzanym piecu, z kotem na kolanach czytała mi bajki...


wtorek, 18 października 2016

3 pomysły na pieniądze!

Pieniądze. Temat rzeka. Nadszedł ten czas, kiedy chcę podzielić się z Wami 3 pomysłami i możliwościami na pozyskanie środków finansowych na lokalne działania społeczne. Dziś przychodzą mi do głowy 3 konkretne, aktualne programy grantowe. Każdy z nich może sprawić, że pojawi się u Was społeczna zmiana. Zachęcam Was bardzo do zapoznania się z wymogami, które stawia dany grantodawca i oczywiście do aplikowania. Bo nie taki diabeł straszny... :-)



I. Społecznik 2.0 (10 000zł)

Cel, jaki przyświeca Społecznikowi 2.0, to wsparcie oddolnych inicjatyw, które z pożytkiem dla lokalnej społeczności, zmieniają otaczającą ją rzeczywistość. W ideę konkursu wpisuje się każdy projekt, którego celem jest wsparcie i zintegrowanie lokalnej społeczności we wspólnym działaniu. Do konkursu można zgłaszać zarówno inicjatywy związane z namacalną zmianą w przestrzeni (np. stworzenie miejsca spotkań dla lokalnej społeczności), jak również projekty wydarzeń i aktywności ukierunkowanych na współdziałanie i integrację.

Przyjmowanie zgłoszeń i głosowanie publiczności od 10.10. 2016 do 07.11.2016

Wszystkie szczegóły znajdziecie TUTAJ

II. "Regionalny Konkurs Grantowy" w ramach Programu "Równać Szanse 2016" (do 8500zł)
Celem konkursu jest wsparcie projektów, których celem ma być rozwój u młodych ludzi umiejętności społecznych przydatnych zarówno w ich obecnym, jak i dorosłym życiu.

O dotacje do 8 500 zł na projekty minimum 6-miesięczne, rozpoczynające się nie wcześniej niż 1 lutego 2017 r. i trwające nie dłużej niż do 31 sierpnia 2017 r. mogą ubiegać się organizacje pozarządowe, gminne domy kultury i gminne biblioteki oraz nieformalne grupy dorosłych  z terenów wiejskich i miast do 20 000 mieszkańców.

Termin składania wniosków upływa 25 października 2016 roku, do godziny 12.00. 

Niezbędne szczegóły znajdziecie TUTAJ

III. Kulczyk Foundation - konkurs na projekty infrastrukturalne (25 000zł)

Konkurs grantowy wspierający inicjatywy, których celem są inwestycje infrastrukturalne trwale zmieniające lokalną rzeczywistość i mające ambicję stać się podstawą pozytywnej zmiany społecznej.

Co trzeba zrobić by przybliżyć się do realizacji wymarzonego projektu z Kluczyk Foundation?


B. Przeczytać dokładnie REGULAMIN

C. Zapoznać się z FORMULARZEM APLIKACYJNYM i wypełnić go (po przeniesieniu na stronę fundacji kliknij w napis "wystąp o grant")

D. Przesłać wypełniony wniosek mailem na adres: granty@kulczykfoundation.org.pl
lub pocztą na adres: KULCZYK FOUNDATION ul. Krucza 24/26; 00-526 WARSZAWA z dopiskiem „Granty 2016/2”

Nabór wniosków trwa do 31 grudnia 2016 roku.

To tak naprawdę tylko zalążek "góry grosza", z której mogą korzystać organizacje, instytucje, czy też grupy nieformalne działające również w wiejskich społecznościach lokalnych. Co jakiś czas będę starała się uzupełniać tą listę o kolejnych, potencjalnych grantodawców. A tymczasem - DO DZIEŁA!

niedziela, 16 października 2016

pyszna i zdrowa - TARTA GRUSZKOWA!

Miałam dziś ochotę na coś słodkiego z sezonową gruszką. W przypływie niedzielnej zachcianki pojawiła się w moim domu tarta z gruszką na jaglanym spodzie. Pyszna i aromatyczna, szybko znalazła amatorów. Nim zdążyłam sięgnąć po aparat zostało jej już niewiele...(ale to chyba najlepsza rekomendacja do jej wykonania :-) )



Teraz tarty już nie ma ale chętnie podzielę się z Wami przepisem na jej przygotowanie.

Tarta z gruszką na jaglanym spodzie

Niezbędne składniki:

spód:
- 2 szklanki kaszy jaglanej 
- 1 jajko
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 2 łyżki cukru

nadzienie:
- 1 budyń śmietankowy bez dodatku cukru
- 1 szklanka kwaśnej śmietany
- 4 łyżki cukru pudru
- 2 jajka
- 3 soczyste gruszki ( u mnie odmiana Margarita)
- garstka posiekanych migdałów do posypania (mogą być płatki)

Wykonanie spodu:
Kaszę jaglaną gotujemy na mleku przez około 20 minut, a następnie ją studzimy. Do wystudzonej kaszy dodajemy jajko, cukier i mąkę. Z tych produktów wyrabiamy ciasto, którym wykładamy spód i brzegi nasmarowanej masłem formy. Spód podpiekamy 8 minut, by nie był zbyt blady. 

Przygotowanie nadzienia:
Gruszki obieramy, kroimy w plastry i odkładamy na bok. Pozostałe składniki nadzienia łączymy. Na podpieczonym spodzie układamy plastry gruszek, tak aby zakryły cały spód. Następnie na gruszki wykładamy całe nadzienie. Na wierzchu nadzienie układamy kolejną warstwę gruszek, które posypujemy migdałami.

Całość pieczemy ok. 45 minut, w temperaturze 190 stopni. Gdy brzegi tarty będą zarumienione, a środek ścięty, możemy uznać, że tarta jest gotowa. Podajemy ją gdy ciasto będzie przestudzone.

Smacznego!



sobota, 15 października 2016

Międzynarodowy Dzień Kobiet Wiejskich


Międzynarodowy Dzień Kobiet Wiejskich ogłosiło Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych w rezolucji z 18 grudnia 2007 r.

Drogie Kobiety na Wsi z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet Wiejskich przygotowałam
6 faktów, dotyczących nas samych:

1. Kobiety wiejskie stanowią jedną czwartą populacji ludzi na świecie.

2. Pełnią one kluczową rolę w rozwoju obszarów wiejskich, zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego i w walce z ubóstwem na terenach wiejskich.

3. W krajach rozwijających się kobiety wiejskie stanowią 35% siły roboczej w rolnictwie, produkcji i przetwórstwie.

4. Z roku na rok - kobiety na wsi stają się coraz bardziej przedsiębiorcze, a ich prestiż społeczny się podnosi ale wciąż...

5. ... aż 43 % nieopłacanych pracowników w rolnictwie to kobiety, przy czym 26 % z nich o właścicielki gospodarstw.

6. Kobiety wiejskie najczęściej zapewniają opiekę dzieciom oraz osobom starszym i chorym. To głównie one pełną funkcję strażniczek domowego ogniska.

Drogie Kobiety na Wsi - Międzynarodowy Dzień Kobiet Wiejskich jest idealnym momentem do wzmocnienia głosów kobiet wiejskich z całego świata. Ten dzień jest ciągle jednak bardzo mało popularny wśród samych adresatek. Możemy jednak wspólnie to zmieniać. Każda kolejna poinformowana o tym dniu wiejska kobieta, może przecież przekazać tą informację dalej. Możemy także podjąć wspólne kroki do zaznaczenia i podkreślenia tego dnia w naszej codzienności. Zachęcam Was dzisiaj do małej celebracji.

Droga Kobieto na Wsi - zrób coś dzisiaj tylko dla siebie!
Zatrzymaj się chociaż na chwilę i uświadom sobie to jak ważna jesteś dla ŚWIATA!

Serdeczności!

czwartek, 13 października 2016

Kobieta bardzo Aktywna!

W końcu nadszedł ten dzień!
Dziś na swoim blogu, prezentuję sylwetkę wyjątkowej kobiety, która działa na wsi i dla wsi. Jest nią Pani Anna Drąg - prezeska Stowarzyszenia Kobiet "Łaziszczanki", które funkcjonuje na terenie wiejskiej gminy Łaziska.

Pani Anna to kobieta bardzo aktywa, która mobilizuje wiele wiejskich kobiet do działania i podejmowania nowych wyzwań. Poprosiłam więc ją by odpowiedziała mi na kilka pytań związanych z jej wiejską aktywnością. Zachęcam Was do przeczytania, krótkiej rozmowy.



[Kobieta na Wsi] Jak zaczęła się Pani przygoda z działalnością społeczną?
[Anna Drąg] Moje początki rozpoczęły się podczas rozmów z koleżankami, które mieszkają na mojej wsi. Sama wiedziałam, że chcę rozwijać działania ale wszystko zaczęło się od dialogu z moim sąsiadkami. Bardzo przeszkadzał mi marazm oraz to, że moje lokalne koleżanki spędzają wieczory w domu. Najczęściej przed telewizorem. Moją przygodę rozpoczęłam więc od spotykań i rozmów w swoim lokalnym, sąsiedzkim gronie. 

[KnW] Jak wiele kobiet się angażowało?
[A.D.] Nie chcę niczego koloryzować więc muszę przyznać, że początki naszej nieformalnej działalności były dość marne. Wynikało to z niewielkiego zaangażowania kobiet. Rozpoczynałyśmy działania w gronie ok. 12 kobiet ale z czasem, ta działalność się rozwinęła. Aktualnie w różnorodne działania angażuje się nas o wiele więcej.

[KnW] Skąd pomysł na założenie stowarzyszenia?
[A.D.] Pomysł wynikł głównie z inspiracji i podglądania tego co dzieje się na innych wsiach. Wiedziałam, że zakładając organizację i formalizując ją będziemy mogły pozyskiwać środki finansowe o wiele szerzej niż w przypadku funkcjonowania jako grupa nieformalna, czy tradycyjne Koło Gospodyń Wiejskich. Poza tym od początku planowałyśmy szersze działania niż skupianie się tylko wokół gotowania dlatego też po pewnym czasie, pojawił się pomysł na założenie stowarzyszenia.

[KnW] Czy trudne było założenie organizacji pozarządowej?
[A.D.] Dla nas - kobiet, nie mających wcześniej doświadczenia w prowadzeniu i zakładaniu organizacji było to zadanie trudne. Wszystko dlatego, że procedura założenia organizacji nie jest wcale prosta. Mając na co dzień sporo zajęć musiałyśmy jeździć kilkakrotnie do Lublina by pozałatwiać wszystkie formalności. Należy zaliczyć do nich m.in. utworzenie statutu, pozyskanie regonu, uzyskanie wpisu do krs oraz wybranie wspólnej nazwy. Dzięki moim zaangażowanym koleżankom, ta trudna procedura zakończyła się sukcesem. A nasza organizacja za chwilę będzie obchodziła 5 urodziny.

[KnW] Jaki cel Pani organizacja stawia sobie na pierwszym miejscu?
[A.D.] Dla nas i dla mojej organizacji najważniejsza jest mobilizacja kobiet mieszkających na wsi. Chcemy, żeby nasze sąsiadki nie siedziały w domu, żeby się aktywizowały. Zależy nam też na tym aby  kobiety miały wpływ na lokalne życie. Nasza organizacja stawia również sobie za cel budowanie otwartości - na drugiego człowieka, na kulturę, na to co nowe, a także na siebie na wzajem.

[KnW] Jaki był największy sukces Pani organizacji?
[A.D.] Sukcesem jest dla mnie to że my jako "Łaziszczanki" jesteśmy dostrzegane przez równe urzędy, np. Urząd Marszałkowski, przez inne organizacje, np. Lokalne Grupy Działania, a także przez osoby indywidualne. Cieszy mnie to, że po prawie 5 latach od rozpoczęcia działania, nasze członkinie są postrzegane jako aktywne, działające i chętne do współpracy kobiety. Mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że aktywne Łaziszczanki promują gminę i powoli stają jej żywym symbolem. Niejednokrotnie spotykamy się z tym, że jak ktoś myśli o Łaziskach, wspomina też o naszych aktywnych kobietach.

[KnW] Co Pani sprawia największa radość w społecznym działaniu?
[A.D.] Najbardziej cieszę się z naszych sukcesów. To one najbardziej mobilizują moje kobiety do kolejnych działań. Muszę tutaj wspomnieć m.in. o I miejscu w konkursie na najlepszy chleb zagrodowy, które zajęłyśmy na Wojewódzkim Święcie Chleba organizowanym w Muzeum Wsi Lubelskiej, a także o wszystkich nagrodach, wyróżnieniach i dyplomach, które zdobią naszą siedzibę. Z każdym rokiem przybywa ich przynajmniej kilka. Poza tym moją radością są kolejne inicjatywy, które podejmuje nasza organizacja. Zaliczam do nich m.in. Piknik Sąsiedzki, Międzypokoleniowy Klub Kobiet, a także działalność na rzecz ludzi potrzebujących i zaangażowanie się w niesienie im pomocy.

[KnW] A co, w Pani opinii jest najtrudniejsze w działaniu na wsi? 
[A.D.] Zdecydowanie najtrudniejsze jest pozyskiwanie funduszy, które są niezbędne do podejmowania kolejnych inicjatyw. Brakuje nam także sponsorów, którzy wspierali by nasze działania. Dlatego też zawsze musimy być bardziej zdeterminowane, by stawiane cele udało nam się realizować.

[KnW] Jaki największy sukces osiągnęła Pani jako Prezeska Stowarzyszenia Kobiet "Łaziszczanki"?
[A.D.] Takim sukcesem było dla mnie otrzymanie tytułu Aktywna Kobieta Lubelszczyzny. Nagroda ta przyznawana jest raz do roku podczas Forum Kobiet Aktywnych. Dyplom i statuetka, które wtedy otrzymałam są dla mnie bardzo cenne. Chętnie pokazuje je wszystkim znajomym i rodzinie. 

[KnW] Jakie słowa chciałby Pani skierować do Kobiet na Wsi?
[A.D.] Mogę zanucić tylko słowa piosenki, które przyświecają mojej działalności: „Aktywną bądź, Alzheimer cię nie złapie, do nas przyjdź i nie siedź na kanapie”.

Serdecznie dziękuję za przemiłą rozmowę.


Podsumowując krótko rozmowę z Panią Anną przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl. Drogie Kobiety na Wsi - wyłączamy tv, wstajemy z kanapy, mobilizujemy sąsiadki i zaczynamy działanie!

A jeśli wokół Was działają również aktywne kobiety, to przypominam, że czekam na sygnał od Was. Napiszcie słowo w komentarzu, ja zajmę się resztą.



wtorek, 11 października 2016

NIEPORADNIK dla Sołtyski i Sołtysa

Dziś uwadze Kobiet na Wsi polecam interesującą publikację - NIEPORADNIK SOŁTYSA - skierowany do wszystkich zaangażowanych Sołtysek i Sołtysów. Powstał on w ramach Funduszu Inicjatyw Absolwenckich, który jest specjalną ofertą Polsko - Amerykańskiej Fundacji Wolności (PAFW). Ta Fundacja jest bardzo bliska memu sercu. Z bardzo wielu powodów. Kiedyś zapewne zdradzę Wam przynajmniej kilka z nich. A dziś chcę tylko dodać, że do powstania NIEPORADNIKA SOŁTYSA przyczyniło się grono sześciu osób - absolwentów Szkoły Liderów PAFW, którym zdecydowanie ZALEŻY.



NIEPORADNIK powstał po to by pomóc Sołtyskom i Sołtysom w ich codziennej pracy społecznej. Zawiera on w sobie wskazówki, dobre praktyki i porady prowadzące do skutecznego podejmowania działań w społecznościach. Jestem przekonana, że zawarte w nim treści mogą się przyczynić do podniesienia poziomu podejmowanych działań w każdej społeczności lokalnej. Było by wspaniale, gdyby ten NIEPORADNIK trafił w ręce każdej Sołtyski i każdego Sołtysa. Bo przecież, marzenia warto mieć :-) Na koniec dodam tylko jedno - z pełnym przekonaniem polecam Wam lekturę tej publikacji. Wystarczy 1 KLIK


poniedziałek, 10 października 2016

Aktywność na wsi - od czego zacząć?

Kolejny wpis (obiecuję, że niebawem zwolnię tempo) poświęcę tematyce przeciwdziałania marazmowi na wsi. Publikacji i badań na ten temat jest w Internecie sporo ale najczęściej bazują one na danych dotyczących określonego obszaru (najczęściej danego miasta/ województwa) lub określonej grupy, np. młodzieży. Nie znalazłam w literaturze wątku, który w całości poświęcony byłby aktywności kobiet wiejskich w Polsce. Doszłam od razu do wniosku, że temat na doktorat już mam :-)

Jako Wiejska Aktywistka chętnie podzielę się spostrzeżeniami, które sprzyjają aktywizacji społeczności lokalnych. Z głównym naciskiem stawianym tu na kobiety. Bo kto drogie Panie jak nie my?!

Dziś mam dla Was przykłady nie wymagające wkładu finansowego, który często jest pierwszą barierą (mentalną) do podejmowania działań. Ileż razy słyszałam: "Wszystko fajnie ale my nie mamy pieniędzy.", "Przecież bez kasy się nie da!", "Nie stać nas na działania". Nie chcę też pisać, że pieniądze są zbędne. Bo nie są. Jednak zapotrzebowanie na nie pojawia się dopiero wtedy jak podejmujemy już większe inicjatywy.

Oczywiście każda wieś jest inna więc nie gwarantuję, że wszędzie wszystko zagra 1:1 ale to o czym tu piszę, u mnie sprawdziło się pełni. Dziś kilka początkowych wskazówek dla kobiet, które chcą podjąć się aktywizacji swoich wsi.

OD CZEGO ZACZĄĆ?

1. Ludzie. LUDZIE. Ludzie.
Najważniejszą bazą i kapitałem są ludzie, którzy żyją wokół. Rozejrzyjcie się i zobaczcie ile interesujących osób żyje na Waszej wsi. Zaaranżujcie  pierwsze spotkanie i dobrze się na nie przygotujcie (to podstawa!).

2. Nie ilość, a JAKOŚĆ. 
Nie oczekujcie zaangażowania wszystkich mieszkańców, bo i tak zawsze ktoś nie przyjdzie. Zawsze cieszcie się z każdej obecnej osoby, nawet jeśli w spotkaniu weźmie udział tylko kilka osób. Nikt nie powiedział, że wszyscy muszą chcieć się aktywizować (na opornych przyjdzie jeszcze czas). 

3. LIDERKA na start!
Dobrze mieć swojego lokalnego lidera. A jeszcze lepiej LIDERKĘ! Osobę, która będzie napędzała działania. Jej rola jest tu bardzo, bardzo ważna i istotna. Oczywiście polecam osoby "stąd", bo któż lepiej zna Waszą wieś i jej specyfikę - niż sami mieszkańcy?

4. KAPITAŁ mamy w sobie.
Poznajcie swojej umiejętności. Określcie też zasoby waszej wsi, gminy, powiatu. A także zbierzcie wszystkie cenne kontakty do osób i organizacji które mogą Wam pomóc. Mogą to być np. Lokalne Grupy Działania, czy organizacje pozarządowe, które działają na wsiach. Jestem przekonana, że w każdej wsi żyją kobiety, które też wiele potrafią. U mnie np. Pani Zofia robi kwiaty z krepiny, Pani Grażynka piecze pyszne ciasta, Pani Maria jest świetną organizatorką, a Pani Zosia zawsze chętnie zaśpiewa dla wszystkich ;-) 

5. małe CELE
Określcie co chcecie zrobić na danej wsi, z danymi ludźmi,w danym czasie. Na początku postawcie sobie małe cele, które będą sprzyjały budowaniu wzajemnego zaufania. To one pozwolą Wam podjąć pierwsze inicjatywy. Pamiętajcie, że każdy dobrze postawiony cel musi być: mierzalny (np. określona liczba osób, która weźmie udział), osiągalny (nie zakładajcie od razu budowy siłowni zewnętrznej), realny (ma być on możliwym do zrobienia krokiem w przód) i określony w czasie (np. pierwsze spotkanie odbędzie się w 10 listopada, a nie w okresie zimowym). Sprawdzonym pomysłem na początek może być zorganizowanie wiejskiego dnia pieczonego ziemniaka lub sąsiedzkiego ogniska integracyjnego.

6. Siła konsekwencji.
Bądźcie konsekwentne i pewne swojego działania. Droga do sukcesu jest zazwyczaj kręta. Musicie być więc na to przygotowane. Nie bójcie się porażek. Gdyż nie omylny jest tylko ten, który nic nie robi.

7. Świętujcie SUKCESY.
Jeśli wspólnie się napracujecie koniecznie znajdźcie też czas na wspólną herbatkę podsumowującą. Omówicie to co się zadziało. Cieszcie się z tego co się udało. Zastanówcie się co można by zrobić lepiej. A następnie podejmujcie kolejne inicjatywy...



Oczywiście po drodze jest jeszcze bardzo wiele wątków, które można by tu rozwinąć ale na to przyjdzie jeszcze czas. 

Drogie Kobiety zaglądajcie tu regularnie. Komentujcie. Pytajcie. Dzielcie się tą wiedzą z innymi. A przede wszystkim BĄDŹCIE ODWAŻNE i ZMIENIAJCIE WASZ LOKALNY ŚWIAT!

Zapraszam też do polubienia mnie na Facebooku. Wystarczy 1 klik -> KOBIETY NA WSI





niedziela, 9 października 2016

Niedziela nie bardzo leniwa..

Ostatni tydzień minął mi bardzo szybko. Nim się dobrze obejrzałam, a w kalendarzu zagościł już 9 październik. Miesiąc spadających liści, pierwszych przymrozków, moich urodzin i nowej blogowej przygody.

W mojej okolicy, gdzie królują jabłka jest to miesiąc szczytu prac sadowniczych. Wszędzie wokół skrzynki, palety, skrzynie, traktory i mnóstwo zapracowanych ludzi. Każdy z rolników dąży do tego, by jak najszybciej uporać z dużą ilością prac i zdążyć zebrać owoce do listopada. (trzymam kciuki!)

Ja dziś wybrałam się na przed ostatnie zbiory śliwek węgierek, które jeszcze wiszą u mnie w sadzie. W mojej ocenie węgierki o tej porze są najpyszniejsze. Słodkie, żółciutkie w środku i bardzo aromatyczne. Co prawda zerwałam ich dziś niewiele, tylko na potrzeby wykonania ciasta ale zjadłam ich z drzewa dwa razy więcej. Stwierdzam więc, że zapasy mojego organizmu w kwestii "witaminy śliwkowej" są uzupełnione do następnego sezonu. Teraz pozostaje mi tylko zmotywowanie mamy do wykonania ciasta i plan na niedzielę będzie w pełni zrealizowany.

Na razie mogę Wam tylko pokazać "surowe" efekty nie do końca leniwej niedzieli i już dziś obiecać, że w najbliższych dniach pojawi się tu pierwsza sylwetka pewnej bardzo aktywnej Kobiety... na Wsi.


sobota, 8 października 2016

Ogród. Naturalnie.

Pomimo, że dziś wokół szaro, buro i ponuro to obiecuję, że smętów nie będzie.
Będą kwiaty i kolory. Głównie błękity i fiolety. A wszystko za sprawą kwiatów z mojego wiejskiego ogródka, który powoli przygotowuje się do okresu zimowego. Aktualnie kwitną w nim już tylko róże i słoneczniki. Natomiast w okresie letnim w ogrodzie królują różnorodne hortensje (ok. 30 odmian), lilie i malwy. A w Waszych ogrodach, których kwiatów jest najwięcej?

Dla poprawy nastroju w typowo jesienne dni, kolory lata i urok kwiatów zachowałam na zdjęciach.



piątek, 7 października 2016

Tradycyjny piątkowy... placek drożdżowy!

Lubicie placki drożdżowe?

Pytam ponieważ, kolejny wpis poświęcam dziś wyjątkowemu bohaterowi  - właśnie takiemu tradycyjnemu plackowi. "Chodził" on  za mną już od jakiegoś czasu więc w przypływie nocnej weny postanowiłam go w końcu zrobić.

W mojej rodzinie początki tego placka sięgają młodości mej prababki. To ona przekazała sekrety jego wykonania mojej babci. Babcia przekazała je swojej córce, która również chętnie podzieliła się nimi z kolejnym pokoleniem... i tak oto od ładnych 110 lat przepis na bardzo tradycyjny placek drożdżowy krąży po całej rodzinie.

Szczególnie dobrze smakuje posmarowany masłem w zestawie z kubkiem gorącego kakao. 
W idealnym połączeniu dochodzi do tego jeszcze długi wieczór, kocyk i dobra lektura (o której też coś niebawem napiszę). 

Nie mam niestety praw autorskich do opublikowania przepisu prababki ale dzielę się z Wami przepisem, na którym bazuje moja Wiejska Siostra M.

Niezbędne składniki:

rozczyn:
30 g świeżych drożdży
1 łyżka mąki
1 łyżka cukru
1/2 szklanki ciepłego mleka

ciasto:
3 żółtka jaj + 1 białko
400 g mąki
75 g cukru
około - 1/2 szklanki ciepłego mleka
100 g stopionego masła z 82% tłuszczu

pyszna kruszonka:
100 g mąki
50-60 g zimnego masła
50 g cukru pudru

Najpierw wykonujemy rozczyn: drożdże skruszamy do kubka, dodajemy mąkę, cukier i ciepłe mleko. Wszystko dokładnie mieszamy i zostawiamy do wyrośnięcia.

Następnie bierzemy się za ciasto: żółtka należy utrzeć z cukrem i dodać do przesianej mąki, dodać wyrośnięty rozczyn i tyle ciepłego mleka aby ciasto miało odpowiednią konsystencję. Składniki należy powoli wymieszać najlepiej dłonią lub łyżką. Gdy składniki będą już dokładnie połączone należy wyrabiać ciasto ok 15 min. W ostatniej fazie wyrabiania należy dodać do niego stopione wcześniej masło i całość dalej mieszać, aż do momentu jak ciasto będzie całkowicie gładkie i nie będzie przyklejało się do dłoni lub łyżki. Tak przygotowane ciasto należy odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 1 godz. - 1,5 godz. Jego objętość powinna być min. podwojona.

Kolejnym etapem po wyrośnięciu jest włożenie ciasta do posmarowanej olejem formy o wymiarach ok. 20 na 30 cm. Wierzch ciasta przed pieczeniem polecam posmarować roztrzepanym białkiem z 1 jajka i posypać...

kruszonką: drobno siekamy masło, które następnie rozcieramy z mąką i cukrem pudrem aż powstaną okruszki ciasta, następnie najlepiej wilgotną dłonią łączymy je w gładkie ciasto, które rozdrabniamy w dłoniach i sypiemy na wierzch naszego drożdżowca.

Ciasto w foremce odstawiamy raz jeszcze do wyrośnięcia na około 15-20 minut, następnie wstawiamy je do piekarnika, rozgrzanego do 180 - 190 C i pieczemy przez około 40 - 45 minut na piękny złoty kolor.

Ostatnim etapem jest degustacja, którą polecam robić dopiero po ostygnięciu upieczonego ciasta :-)

A oto jak wygląda dzisiejszy bohater. 


czwartek, 6 października 2016

Po co? Na co? i dlaczego?

Z powyższymi pytaniami spotykam się w ostatnim czasie dość regularnie.
Oczywiście pojawiają się one zaraz po tym, jak zaczynam wątek około blogowy.

Odpowiem więc na nie dość krótko.

PO CO?

Po to właśnie, by kobiety żyjące na wsi miały też swoją (żywą i aktualną) przestrzeń w sieci. By mogły się inspirować, motywować, angażować i współuczestniczyć. Po to też by pokazać sylwetki wielu wspaniałych kobiet, które żyją wokół.

NA CO?
Na to by odkrywać potencjał, promować i ukazywać piękno polskiej wsi i kobiet na niej żyjących. By móc dostrzegać, to co cenne i wartościowe. By dzielić się z Wami różnorodnością.

DLACZEGO?
Dlatego, że pracując już kilka lat z kobietami na wsi dostrzegam mocny deficyt przestrzeni internetowej skupionej wokół Kobiet na Wsi. Jest kilka witryn tematycznych ale z reguły są one nieaktualizowane lub uruchamiane tylko na potrzeby realizowanych projektów, a mi szczególnie zależy na tym by regularnie pisać, polecać, pokazywać to co na wsi codzienne i niezwykłe.

Drodzy Czytelnicy, jeśli znacie interesujące wiejskie aktywistki, kobiety nieszablonowe, dla których wieś to przestrzeń szczególnych działań, to proszę o ich zgłaszanie (wystarczy słowo w komentarzu), a obiecuję, że znajdzie się tu przestrzeń dla każdej z nich.

A dziś mam dla Was, pierwsze w tym sezonie jesienne bukiety, wykonane przez zdolne 12 - latki.





wtorek, 4 października 2016

Niepozorne początki..

... tak właśnie było.
Moja powtórna przygoda z wsią (z przerwą na 5 lat edukacji w mieście) zaczęła się w 2010 roku. Wtedy postanowiłam zrobić coś dla mojej społeczności. Z sentymentów różnych, wybrałam społeczność lokalną, w której kiedyś żyłam i to właśnie tam zrealizowałam działanie społeczno-kulturalno-fotograficzne "Foty na płoty". No i machina ruszyła!

Miało być z ludźmi.
Miało być dla ludzi.
Miało trwać pół roku.
Miało się rozpocząć.
Miało się skończyć...
ale się nie skończyło i ku mej radości trwa do dzisiaj!

Poniżej kilka wspominkowych i bardzo sentymentalnych zdjęć z tamtego działania.










poniedziałek, 3 października 2016

WwW czyli Witam we Wsi!

Witam bardzo serdecznie na moim blogu, którego treść będzie skupiona wokół Kobiet i dla Kobiet. Tych bardziej i mniej wiejskich. Podjęłam się tej inicjatywy ponieważ w sieci brakuje przestrzeni pokazującej życie kobiet na wsi. A najczęściej jest ono zupełnie inne niż może się powszechnie wydawać. w Kobietach wiejskich (miejskich też) tkwi wielka moc i potencjał dlatego też chcę się tym wszystkim podzielić!

Od dzisiaj będę tu prezentowała:

- sylwetki kobiet, które pracują na wsi, a także tych z miasta, które pracują na rzecz tych ze wsi

- wiejskie aktywistki - kobiety niepokorne i BARDZO aktywne!

- wytwory i przetwory kobiet (pyszne, piękne, naturalne)

- inspiracje prosto z wiejskiego podwórka (dzieła i rękodzieła)

- możliwości rozwoju dla kobiet (osobistego i zawodowego)

- pomysły na działania na wsi (na te małe i bardzo duże też)

- ciekawostki pro kobiece z kraju i ze świata (oczywiście te związane z wsią)

... i oczywiście moje osobiste inicjatywy, które od kilku już lat tworzę z Kobietami i dla Kobiet.

Tyle i tylko tyle słowem wstępu...



a już w najbliższym poście znajdziecie wpis o moich wiejskich - aktywnych początkach...