Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przepis. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 sierpnia 2018

"Smakuj lubelskie" w Poniatowej

Kolejne spotkanie z cyklu "Smakuj lubelskie" już 7 września, w g. 9:30 - 14:30 odbędzie się w Poniatowej, w Hotelu "Słowik". Na spotkaniu odbędą się pokazy kulinarne połączone z degustacją. 
Osoby zainteresowane udziałem proszone są o kontakt pod nr. 669 494 086

czwartek, 30 sierpnia 2018

Przetwory: sos paprykowy

Mam dla Was super przepis, na sos paprykowy, który ostatnio zauroczył moje kubki smakowe. Mając na co dzień kontakt z wieloma wspaniałymi kobietami, bardzo często mam okazję degustować różnorodne produkty. Wczoraj jednym z nich był sos o pięknej czerwonej barwie, który otrzymałam z małym słoiczku. Idealny do mięs, kanapek, parówek - może spokojnie zastąpić ketchup. Kolorem i konsystencją w pierwszym momencie przypomniał przecier pomidorowy ale... smakiem rozbił bank! Po dokonanej degustacji, poczęstowaniu kilku osób i kilkukrotnym usłyszeniu, że jest super pyszny stwierdziłam, że muszę przepisem na ten sos koniecznie podzielić się nim z Wami. Co w tym momencie czynię.
Etap I
Składniki:
3 kg słodkiej czerwonej papryki
30 dkg papryki ostrej (polecam obrabianie jej w rękawiczkach)
3 główki czosnku
8 dkg soli
0,5 kg cukru
0,5 l oleju

Paprykę i czosnek przepuszczamy przez maszynkę, przez drobne sitko, następnie wkładamy je do garnka,, dodajemy sól, cukier i olej. Całość gotujemy 15 minut.

Etap II
Składniki:
1,5 szklanki octu
3 małe słoiczki koncentratu pomidorowego
7 liści laurowych - rozdrobnionych

Do drugiego garnka wlewamy ocet, dodajemy koncentrat i rozdrobnione liście laurowe. Gotujemy przez 10 minut.

Etap III
Po zagotowaniu obu garnków, zawartość łączymy w całość i znów gotujemy 10 minut - ciągle mieszając. Gorący sos wlewamy do słoików i pasteryzujmy min. 10 minut. Po wystygnięciu możemy rozpocząć degustację. 

Życzę smacznego!

niedziela, 29 lipca 2018

Lemoniada arbuzowa!

Mam dla Was super prosty przepis, na letnią lemoniadę z arbuza. Ceny tych owoców (jak zresztą aktualnie wszystkich) są bardzo niskie i zachęcają do tego by na 100% korzystać z uroków lata. 
Składniki, które proponuję wystarczą na przygotowanie 1,5 l lemoniady.
Potrzebujesz:
2 cytryny i 1 limonka
2 łyżki miodu
kilka listków mięty
1,5 l. wody mineralnej (ja stosuję gazowaną)
lód w kostkach
pół dużego arbuza lub 1 mały

Przygotowanie: arbuza pozbawiamy skóry, kroimy go na małe kawałki i blendujemy z dodatkiem soku wyciśniętego z półtorej cytryny. Zblendowaną masę wkładamy do zamrażarki na godzinę. Po schłodzeniu umieszczamy ją w dzbanku, w którym będziemy serwować lemoniadę. Do arbuzowej masy dodajemy, miód rozpuszczony w pół szklanki ciepłej wody, listki mięty oraz pokrojone w plastry pół cytryny i limonkę. Na koniec wlewamy wodę mineralną i dodajemy kostki lodu. Wszystko dokładnie mieszamy i serwujemy w upalny dzień. Voilà! 

poniedziałek, 12 marca 2018

placuszki - racuszki

Zgodnie z życzeniem jednej z Was podsyłam sprawdzony przepis na racuchy. Mam go od mojej prababci i szczerze mogę polecać dalej. Jako, że wykonanie jest proste i szybkie, radość domowników jest osiągana w kilkadziesiąt minut. No to do dzieła!

Składniki:
3 szklanki mąki
1 jajo
1,5 szklanki ciepłego mleka
0,5 dkg drożdży
1 łyżeczka cukru
0,5 łyżeczki soli
cukier puder do posypania

Wykonanie:
Robimy rozczyn z 0,5 szklanki mleka, 1 łyżeczki cukru, 2 łyżek mąki i z drożdży. Jak on nam wyrośnie dodajemy resztę składników. Całość odstawiamy w ciepłe miejsce do całkowitego wyrośnięcia ciasta. Smażymy na oleju, a następnie odsączamy na papierze kuchennym. Po ostudzeniu posypujemy cukrem pudrem. 

Na koniec jesteśmy zmęczone więc życzymy wszystkim smacznego, a same udajemy się na wygodną kanapę w celu doznania chwilowego relaksu ;-)

środa, 7 lutego 2018

Przepis na moje ulubione pączki

Pączki, pączusie, pączulki... w okresie tłusto czwartkowym "chodzą" za mną ulubione pączki. W pewien sposób wyjątkowe, oryginalne i dość łatwe w przygotowaniu. W moim wykonaniu są prawie dobre, w wykonaniu p. Kazi jeszcze lepsze... a najlepsze zawsze wykonuje je Pani Anna. I są to niezaprzeczalne fakty. Szczerze polecam ich wykonanie. Jak raz spróbujecie to jest realna szansa, że ten przepis zagości u Was na dłużej. Jak dla mnie inne pączkowe przepisy mogą nie istnieć, a te pseudo_pączki z gotowego, mrożonego ciasta to już w ogóle mogą się schować. No to do dzieła! Pączkujmy!
Niezbędne produkty do przygotowania rodzinnej porcji:
1 kg ugotowanych ziemniaków
1 kg mąki tortowej
2 jaja
4 żółtka (pełnią tu bardzo ważną rolę)
50 g świeżych drożdży
4 łyżki cukru
pół szklanki podgrzanego mleka
100 g rozpuszczonego masła
odrobina soli
3 łyżeczki spirytusu
ulubiona marmolada lub konfitura (ja preferują różaną)
cukier puder do posypki
olej do smażenia

Ważne aby podane wyżej składniki nie pochodziły bezpośrednio z lodówki.

Wykonanie:
Ciasto na pączki musi bazować na rozczynie wykonanym ze świeżych drożdży z odrobiną: ciepłego mleka, łyżką mąki i łyżką cukru, gdy ta baza wyrośnie zaczynamy wyrabiać pączkowe ciasto.
Rozczyn przekładamy do misy, w której znajduje się pozostała przesiana wcześniej mąka, a także:
- przepuszczone przez praskę, ostudzone ziemniaki
- jajka, żółtka, mleko, suche drożdże, cukier, odrobina soli.
Całość wyrabiamy dodając w trakcie rozpuszczone (najlepiej ciepłe) masło. Aby ciasto miało właściwą konsystencję ten proces powinien trwać ok 15 minut. W końcowej fazie produkcji ciasta dodajemy spirytus i ostatecznie wyrabiamy ciasto. Gdy będzie ono już dokładnie wyrobione, formujemy je w dużą kulkę, wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Gdy ciasto wyrośnie wykładamy je na posypaną wcześniej mąką stolnicę i zaczynamy ostatnią fazę domowej produkcji pączków. Z całej kuli odrywamy małe kawałki ciasta, które delikatnie spłaszczamy, a na środek dodajemy swoją ulubioną marmoladę lub różaną, ew. wiśniową konfiturę. Następnie formujemy pączki, które przed smażeniem odstawiamy na 15 minut pod przykryciem np. ściereczką w celu nabrania mocy. Po tym czasie rozpoczynamy smażenie (w temperaturze 170 - 180 stopni). Po usmażeniu pączusie odsączamy z tłuszczu, studzimy i posypujemy lub obtaczamy całe w cukrze pudrze.

Na koniec życzymy rodzinie smacznego, a same padamy na kanapę w celu doznania chwili odpoczynku, później wracamy do konsumpcji pączków o ile jeszcze coś dla nas zostanie ;-)

niedziela, 10 grudnia 2017

Czas na pierniczki!

Grudzień sprzyja produkcji pierników. Mam taki zwyczaj, że najpierw je przygotowuję, odstawiam na 10 - 12 godzin, później piekę, a następnie upieczone leżakują w puszcze ze skórką pomarańczy, średnio około tygodnia i dopiero wtedy uruchamiam domową manufakturę dekoracji. Ku mej radości, zawsze znajdzie się ktoś chętny do pomocy. 

W ostatnich latach, korzystałam z różnych przepisów. Próbowałam. Eksperymentowałam. Aż trafiłam w końcu na ten właściwy i nim się dziś z Wami dzielę. Ten przepis gwarantuje, że Wasze pierniki nie będą twarde, będą miały idealny smak, zapach i kruchość.
Składniki:
200 g prawdziwego miodu 
120 g cukru (najlepiej sprawdza się brązowy)
500g mąki 500
2 łyżeczki przyprawy do piernika
1 jajo
2 łyżeczki sody
220 g masła
szczypta soli

Wykonanie:
Miód, cukier, przyprawę do piernika i odrobinę soli podgrzewam w kąpieli wodnej, do momentu rozpuszczenia cukru. Następnie dodaję masło i sodę. Dokładnie mieszam i studzę.  Gdy "masa" przestygnie dodaję jajo i znów mieszam. Kolejnym składnikiem, który dodaję jest przesiana wcześniej mąka. Wszystkie składniki po raz kolejny delikatnie mieszam, w celu idealnego połączenia. W ten sposób otrzymuję ciasto piernikowe, które zawijam w folię i wstawiam do lodówki na 10-12 godzin.

Następnego dnia rozwałkowuję ciasto na grubość ok 4 mm i za pomocą foremek wykrawam z niego różnorodne kształty. Pierniczki piekę w temp. 180°C przez ok. 15 minut. Mogę Wam zdradzić, że pierniki, których nie chcę dekorować, po wystudzeniu, smaruję "mixem" z 1 jajka + 1 łyżki mleka i ponownie wkładam do piekarnika, nagrzanego max. do 70°C na czas nie dłuższy niż 8 minut. Dzięki temu pierniki pięknie lśnią i tym zachwycają.

Pierniki, które są przeznaczone do upiększania, wykładam na duży blat i zapraszam najbliższych do wspólnego działania. To gwarantuje Wam wspaniały, twórczy i miły czas, a także wprowadza w przedświąteczny klimat. 
Jeśli posiadacie swoje sprawdzone pomysły na wykonanie pierniczków, podzielcie się nimi w komentarzach pod tym postem. Chętnie też obejrzę efekt końcowy Waszej kreatywnej pracy.

Piernikowe pozdrowienia ślę! 

niedziela, 8 października 2017

KREMOWA ZUPA DYNIOWA

Zgodnie z obietnicą złożoną na FB - > dokładnie TUTAJ, dotrzymuję słowa i dzielę się przepisem na zupę dyniową. Mój eksperyment okazał się zjadliwy, ba podobno nawet efekt końcowy był bardzo pyszny. Mam więc śmiałość dzielić się przepisem z resztą świata.

Składniki:

ok 1 kg obranej dyni, pokrojonej w kostkę

5 ziemniaków

2 marchewki

2 cebule

2 ząbki czosnku

posiekana natka pietruszki

płaska łyżka curry

łyżeczka kurkumy

łyżeczka słodkiej papryki

szczypta chilli

litr bulionu warzywnego

4 łyżki sezamu

puszka mleka kokosowego

3 łyżki oleju kokosowego

Wykonanie:
ziemniaki i marchew obieramy i kroimy na małe kawałki. Na oleju kokosowym (lub ew. też może być zwykły. Kokosowy daje ładny aromat.) przesmażamy pokrojoną w kostkę cebulkę i posiekany czosnek. Dokładamy do tego dynię, ziemniaki i marchewkę - wszystko podsmażamy, na końcu dodajemy przyprawy i zioła. Warzywa przekładamy do garnka i zalewamy bulionem. Następnie gotujemy je pod przykryciem na wolnym ogniu do momentu, aż warzywa będą miękkie. Następnie dodajemy do zupy mleko kokosowe i całość miksujemy. Zupa najlepiej smakuje z grzankami, posypana pietruszką i odrobiną sezamu. SmaczneGo!

PS. Gwarantuję, że porcja tej zupy dobrze Was rozgrzeje i zapewni odczucie jesiennych klimatów.

piątek, 15 września 2017

Wrześniowa herbata jabłkowa

Jako, że sezon na zbiór jabłek już się rozpoczął, dziś mam dla Was przepis na herbatę z dodatkiem jabłka. Jest ona bardzo orzeźwiająca. Najlepiej smakuje, w połączeniu z dojrzałymi jabłkami. Polecam spożywanie jej w połączeniu z ciepłym kocem, świeczką i dobrą książką.

Składniki na 1 porcję: 
- 100ml wody
- łyżeczka zielonej lub czarnej herbaty liściastej
- łyżeczka miodu
- obrane i drobno pokrojone, dojrzałe jabłko

Przygotowanie:
Zaparzamy herbatę w czajniczku. Dodajemy do niej miód. Mieszamy. Pokrojone jabłko wkładamy do miseczki lub do dzbanka. Zalewamy je dobrze zaparzoną herbatą. Po upływie ok 10 minut, herbatę wlewamy do filiżanki, a jabłko zjadamy łyżeczką.

Podczas spożycia, odczucie jesiennych klimatów jest gratis!



poniedziałek, 21 sierpnia 2017

10 plusów życia na wsi

Dziś mam dla Was trochę przekorny wpis zawierający pozytywne strony życia na wsi. Pomysł na jego powstanie, nieświadomie podsunęła mi moja koleżanka, z którą ostatnio rozmawiałam o codziennym życiu na wsi. Koleżanka, pomimo spędzenia ostatnich 26 lat swojego życia na wsi dużo narzekała. Marudziła i przekonywała mnie, że życie na wsi ma same minusy. Zaraz, zaraz... pomyślałam... czyżby??? Przecież wieś jest bardzo dobrym miejscem do życia! Wokół miast zauważam coraz więcej domów, znajomi coraz częściej szukają działek na wsi, a ona żyjąc na wsi, znajdującej się na peryferiach dużego miasta tylko narzeka?! Jola, ten wpis (poniższa lista) jest dla Ciebie i wszystkich Kobiet, które chcą sobie przypomnieć co zyskują dzięki życiu na wsi.
1. Własny DOM, a nie małe mieszkanie. Nawet jeśli ciasny to własny. Bez comiesięcznego czynszu. Z większą szansą na ciszę za oknem i najczęściej bez sąsiadów piętro wyżej.

2. OGRÓDEK. Najczęściej z kwiatami, a nie kupami psów, po których nikt nie posprzątał. Ty go kreujesz i Ty decydujesz jak on będzie wyglądał.

3. Świeże POWIETRZE. Nawet jeśli nie mieszkasz przy samym lesie, a Twój sąsiad w sezonie dba o swój sad, to i tak powietrze na wsi jest zdecydowanie czystsze niż to, którym oddychają ludzie w miastach.

4. Bliższe KONTAKTY z ludźmi. Jest ich wokół mniej niż w mieście ale za to mamy z nimi lepszy kontakt. Co prawda, relacje sąsiedzkie na wsi coraz bardziej zanikają ale ciągle jest szansa, że Pani Krysia ze sklepu jeśli przyjdziesz bez kasy da Ci szansę na zakupy "na krechę", a sąsiadka Marysia, w kryzysie poratuje Cię świeżym newsem, w pakiecie ze szklanką cukru, mąki, czy też połową chleba.

5. Bez nudy, BEZ DEPRESJI. Na wsi masz zawsze co robić. Jak nie koszenie trawy, to praca na polu, praca w domu ale też spotkania z innymi kobietami. Ze względu na codzienną możliwość kontaktu z naturą i bliższych kontaktów z ludźmi, szanse na depresję są mniejsze niż w mieście. Poza tym działając w organizacji na wsi (KGW, OSP, NGO), możesz rozwijać wiele swoich pasji i zainteresowań.
6. Dostęp do ZDROWEJ ŻYWNOŚCI. Jeśli tylko się postarasz możesz pić mleko od krowy (ja praktykuje dostawy mleka, od krowy żyjącej na wsi 10 km dalej:-)) , możesz mieć jajka od swojej kury, miód z własnego ula, czy też eko warzywa i owoce ze swojego ogródka. Bezpośredni dostęp do wielu zdrowych produktów jest na wsi bardzo szeroki i co ważne, nawet jeśli musisz je kupić to są one dużo tańsze niż w mieście.

7. Zamiast budzika, budzi ŚPIEW PTAKÓW. U mnie taki budzik sprawdza się idealnie. Załącza się wczesną wiosną i działa bez zarzutów do jesieni. W zimę, czasem w kwestii budzika posiłkuję się zegarkiem ale w pozostałe pory roku, ptasie koncerty i budzenie mam w wiejskich pakiecie za free.

8. PRZYRODA wraz z całym jej dobrem. Grzyby i jagody prosto z lasu, zbierane osobiście lub przez sąsiada są w Twoim zasięgu. Do tego łąki, sady, pola i dużo przestrzeni. Żaden miejski park nie zapewni Tobie, Twoim dzieciom i Waszemu psu, takiej swobody jak las czy ogród tuż za domem. Gratis masz też bukiety z polnych kwiatów, które pięknie przyozdobią Twój dom.

9. GWIAZDY. Ich obecność na miejskim niebie wcale nie jest oczywista. Żyjąc na wsi nie musisz organizować wycieczek po to, by móc oglądać gwieździste niebo. Dołącz do tego wino, leżak, koc i romantyczny wieczór jest w zasięgu Twojego ogródka.
10. CISZA i większy SPOKÓJ. Chociaż życie na wsi, to nie sielanka warto mieć na uwadze większy spokój życia i mniejszy codzienny hałas. Poza tym żyjąc na wsi jest większa szansa na obserwację zmian pór roku, na większy dostęp do zieleni, a także na to by móc blisko obcować z przyrodą.

To tylko kilka z plusów, które dostarcza nam wieś. Oczywiście, są również minusy życia na wsi (ciężka praca, małe zarobki, uciążliwe dojazdy, itp.) ale o nich nie chcę dziś wspominać, gdyż celem tego wpisu, jest to żeby każda narzekająca "Jola" przypomniała sobie o tym co zyskuje, żyjąc na wsi.

Jeśli macie pomysły na kolejne plusy, płynące z życia na wsi, to koniecznie wpiszcie je w komentarzach. Będzie mi miło jeśli udostępnicie ten wpis dalej.

czwartek, 6 lipca 2017

„W krainie lubelskich ryb”


Drogie Kobiety, kolejna propozycja dla Was, by urozmaicić sobie niedzielę. Zabierzcie swoje dzieci, mężów, siostry, babcie, przyjaciółki i sąsiadki i wybierzcie się wspólnie do Stężycy na święto ryb. Atracji będzie całkiem sporo, pysznych ryb jeszcze więcej!

Kiermasz ryb słodko-wodnych i potraw, zawody wędkarskie, pokazy kulinarne oraz wspólne gotowanie i degustacja portugalskiej zupy Caldeirada de Peixe  z polskich ryb – to tylko niektóre z atrakcji premierowej edycji święta „W krainie lubelskich ryb”.

Święto odbędzie się w specjalnie wydzielonym miasteczku, gdzie królować będą produkty związane z rybactwem śródlądowym i wyroby kulinarne przygotowane z wykorzystaniem ryb słodkowodnych charakterystycznych dla Lubelszczyzny. Pierwszej jego edycji będzie patronować hasło: „POLSKIE RYBY – ŚWIATOWE SMAKI”, a zaproszeni kuchmistrzowie udowodnią, że wyłowione z rodzimych stawów karpie, pstrągi czy szczupaki nadają się nie tylko do tradycyjnych dań z własnego podwórka, ale również tych zagranicznych, nawet całkiem egzotycznych. Odwiedzający Stężycę smakosze będą się mogli o tym przekonać, kosztując porcję portugalskiej zupy rybnej Caldeirada de Peixe.

Główną atrakcją kulinarnej części programu będzie konkurs na najlepszą tradycyjną potrawę regionalną, przygotowaną z wykorzystaniem ryb słodkowodnych. Organizatorzy zaplanowali także pokaz robienia łodzi i sieci oraz wystawę sprzętu do połowu ryb. Nie zabraknie oprawy muzycznej i atrakcji dla młodszych uczestników. Udział w festiwalu jest bezpłatny zarówno dla wystawców, jak i dla publiczności. Pełny harmonogram imprezy można znaleźć TU

Start: 16 lipca 2017 r., w godz. 7:00-18:00
Miejsce: Wyspa Wisła w Stężycy
Wstęp bezpłatny

piątek, 23 czerwca 2017

Konkurs na najlepszą publikację o lokalnych i regionalnych kulinariach

Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania "Dolina Raby" ogłasza konkurs im. Stanisława Czernieckiego na najlepszą publikację o lokalnych i regionalnych kulinariach w 2017 r., w którym nagrodą jest puchar Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi.


Konkurs ma charakter otwarty. Zgłoszenia może dokonać każdy, w szczególności podmioty, które wydały publikację kulinarną, są jej autorami lub wykazują związek z publikacją. Nagroda przysługuje wydawcy bądź autorowi publikacji. Publikacja powinna zawierać przepisy na potrawy związane z obszarem geograficznym, który charakteryzuje się szczególnymi cechami regionalnymi i lokalnymi.

Celem konkursu jest przede wszystkim promocja inicjatyw lokalnych w zakresie oryginalnych publikacji kulinarnych, szczególnie wskazujących na znaczenie lokalnych i regionalnych potraw w życiu społeczności lokalnej oraz ochrona i popularyzacja polskiego, kulinarnego dziedzictwa regionalnego i lokalnego .

Publikacje należy nadsyłać na adres stowarzyszenia do 21 lipca 2017 r. (data wpływu do biura), przesyłając formularz zgłoszeniowy drogą mailową na adres biuro@dolinaraby.pl i przynajmniej jeden egzemplarz publikacji na adres biura LGD „Dolina Raby” Chrostowa 1B, 32-742 Sobolów.

Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi 15 sierpnia 2017 podczas VII Festiwalu Rosołu w Nowym Wiśniczu.

Do pobrania:

info: dolinaraby.pl

poniedziałek, 1 maja 2017

Na Winnym Szlaku...

Na początku nowego miesiąca rozpoczynam nowy cykl. Zapraszam Was w podróż po winnicach, których jest w Polsce coraz więcej. Od jakiegoś czasu staram się regularnie zaopatrywać w wina z lokalnych winnic i powiem szczerze, że żadne kupione w dyskoncie wino z Chile, Hiszpanii czy Portugalii nie smakuje tak dobrze, jak to z sąsiedniej wsi czy też z drugiego końca naszego kraju. Dlatego też zapraszam Was na wirtualny spacer, do miejsc, w których tworząc wino wkłada się w nie całe swoje serce, energię i zaangażowanie...
 f. piotrstolarski

Winnica Dom Bliskowice - położona na wapiennej skarpie w pradolinie Wisły, na trasie pomiędzy Kazimierzem Dolnym, a Annopolem. Jej początki sięgają 2009 r. Obszar uprawy winorośli stale się powiększa. Produkowane tam wino słynie z wyjątkowej barwy i smaku, a także z tego, że nie dodaje się do niego żadnych ulepszaczy. Bliskowickie wino serwowane jest na stołach warszawsich, angielskich i włoskich restauracji.

Winnica Solaris - leży na obrzeżach Opola Lubelskiego i działa od 2004 r. Jej właścicielami są pasjonaci, którzy dla hobby podporządkowali codzienność swojego życia. W opolskiej winnicy produkowane są wina gronowe, które charakteryzują się słodkimi, esencjonalnymi i smakowitymi owocami. Uprawiane są tam następujące odmiany winogron - Rondo i Regent na wina czerwone i różowe, oraz Seyval Blanc, Hibernal, Traminer i Solaris na wina białe. Wina z Winnicy Solaris zdobyły już wiele laurów i zawsze godnie reprezentują lokalny, lubelski region.

Winnica Domowa Kalisja - kameralna winnica  położona na terenie gminy Józefów nad Wisłą, w miejscowości Stare Kaliszany. Prowadzona jest przez pasjonata, dla którego główną wartością jest jakość wytwarzanego produktu. Winnica działa od 2006 r., a jej podłoże tworzą głównie wapienie.
Rosną tam winogrona vitis vinifera: Milia, Traminer, Dunaj i Turan oraz hybrydy: Jutrzenka, Hibernal, Muskat, Freyminer, Seyval Blanc, Rondo, Regent. Co ciekawe osoby odwiedzające to miejsce mają zawsze możliwość, oprócz degustowania wybornego wina, spróbować także świeżo wypalanej kawy i cydru.
Winnica Skarpa Dobrska - została założona w 2014 roku w miejscowości Dobre, k. Kazimierza Dolnego. Winnica przylega do Rezerwatu Przyrody Skarpa Dobrska usytuowanego w otulinie Kazimierskiego Parku Krajobrazowego. Celem i głównym priorytetem tej winnicy jest stworzenie wina bogatego w aromat i smak, o jak najlepszej jakości i wyjątkowych walorach smakowych. Do produkcji wina używane są jedynie wyselekcjonowane, w pełni dojrzałe owoce. Produkcja odbywa się w kontrolowanej temperaturze. Aby zapewnić naturalność, wino ze Skarpy Dobrskiej nie jest ani dosładzane, ani odkwaszane.

Winnica Pasja Roztocza - znajduje się ona w miejscowości Lipowiec, 18 km od Biłgoraja, na pograniczu Roztocza Zachodniego i Środkowego, nieopodal Zwierzyńca. Działa od 2008 r. Uprawiane są tam odmiany Riesling, Solaris, Johanniter, Cabernet Cantor, Dornfelder, Acolon oraz Nero i Fenix. Wapienna gleba, słoneczne lato i ciepłe noce sprawiają, że produkowane tam wino charakteryzuje wyjątkowy smak i aromat.

Winnica Pańska Góra - jest jedną z najstarszych w regionie Małopolskiego Przełomu Wisły, jej początki sięgają 2002 r.. Położona jest na stoku z litej skały wapiennej z cienką warstwą margla. Na szczycie winnicy znajduje się drewniana kapliczka ze św. Wincentym patronem winnic i winiarzy. Plantacja leży w urokliwym miejscu, nad brzegiem Wisły, na przeciw Zamku w Janowcu, między dwoma rezerwatami przyrody. Uprawiane tam odmiany winogron to m.in. riesling, muszkat odeski, rondo, hibernal, sibera, bianka, regent, marechal foch.
Zachęcam Was do tego, byście kolejny raz sięgając na sklepowej półce po wino, spojrzeli na jego etykietę i zastanowili się przez moment nad tym skąd to wino pochodzi. Bo może warto zamiast do sklepu, wybrać się do lokalnej winnicy (lub jej sklepu online) i tam zakupić wino, które oprócz tego, że nie posiada siarczanów, zapewni Wam wyjątkową esencję smaku i niezapomniane doznania...

sobota, 15 kwietnia 2017

Jajka faszerowane na 7 sposobów

Na chwilę przed świętami dzielę się z Wami 7 sposobami na faszerowane jajka. Inspirację zaczerpnęłam od mojej kuzynki, która co roku zachwyca gości różnymi kulinarnymi specjałami. Dziś wybrałam się do niej na kawę i wróciłam "bogatsza" o nowe niebanalne pomysły na wielkanocne jaja. Mam nadzieję, że jeśli nie dziś to w przyszłości skorzystacie z tej siedmiokolorowej i smakowej opcji. W każdym poniższym przypadku bazą  jest 7 żółtek ugotowanych na twardo + dodanie i zmieszanie wszystkich poniższych składników. Jeśli lubicie gładkie farsze poniższe składniki mogą być również zblendowane.

1. Farsz brokułowy
10 różyczek brokuła
5 łyżek zielonego groszku
plaster gorgonzoli
posiekany ząbek czosnku
posiekana pietruszka
jogurt grecki
pieprz i sól do smaku

2. Farsz z czerwonego buraka
1 ugotowany i starty burak
2 starte ogórki kiszone
6 pokruszonych orzechów włoskich
2 łyżki majonezu
pieprz i sól
szczypiorek

3. Farsz z łososia
mała porcja wędzonego łososia
4 łyżki mascarpone
skórka i sok z 1/2 cytryny
pieprz i tymianek do smaku

4. Farsz ziemniaczany
1 twarde jabłko
3 ugotowane ziemniaki
2 cebule dymki wraz ze szczypiorkiem
3 kiszone ogórki
majonez
sól, pieprz
natka pietruszki do dekoracji

5. Farsz brzoskwiniowy
2 brzoskwinie z puszki drobno posiekane
4 łyżki miękkiego masełka
1 łyżeczka curry w proszku
8  posiekanych zielonych oliwek
sól, pieprz

6. Farsz z makreli
1 puszka makreli w pomidorach
1 winne jabłko pokrojone i zeszklone na maśle
1 posiekana papryczka chili bez pestek
ketchup do smaku

7. Farsz wiosenny
garść posiekanych liści szpinaku, rukoli i bazylii
1 kremowy twarożek śmietankowy
posiekany ząbek czosnku
3 łyżki majonezu
suszone zioła włoskie
łyżeczka kaparów\
sól, pieprz

Ufff... za pięć dwunasta ale zdążyłam... Gwarantuję, że wykonanie każdej z powyższych opcji nie zajmuje więcej niż 10 minut. Do dzieła!

Jeśli chcecie to w komentarzach podzielcie się swoimi propozycjami na Wasze ulubione faszerowane jajka.

Z kobiecym przesłaniem - Wesołego Alleluja!



poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Jak zachęcić ludzi do działania?

Ten wpis poświęcony będzie mobilizowaniu ludzi do podejmowania aktywności na wsi i dla wsi. Chyba milion razy zadane było mi już pytanie typu - "Jak Ty to robisz, że ludzie wokół Ciebie chcą się angażować?" "Dlaczego na Twoje wydarzenia przychodzi 50 osób, a u nas 5?" itp...
Mając na uwadze, trudne wyzwania w angażowaniu społeczności do działania, postanowiłam, że w 11 krokach przestawię Wam sprawdzone sposoby na to, by społeczność lokalna chciała i realnie podejmowała działania. Wcale nie jest to proces łatwy ale zdecydowanie wiem, że jest wykonalny. Potrzeba tylko trochę chęci, siły i wytwania... a efekty w postaci angażujących się ludzi pojawią się z czasem. Poniżej moja praktyczna recepta na wspólne sąsiedzkie i wiejskie działania.


1. Znajdź wspólny obszar do pracy, np. porządek i bezpieczeństwo na wsi, edukacja dzieci, seniorów, rozwój mieszkańców, ochrona przyrody, kultura lokalna, aktywność fizyczna, remont wspólnego dobra, itd...

2. Pamiętaj i przypominaj ludziom, że działanie tylko 1 osoby to zdecydowanie za mało. Samotny bohater nie zmieni świata - dlatego... dziel się odpowiedzialnością i deleguj zadania.

3. Dostrzegaj i wskazuj płaszczyzny do działania lokalnego - podziel się pomysłem z radnym, sołtysem, lokalnym aktywistą oraz z mieszkańcami. Wspólnie ustalcie CEL waszych lokalnych działań i przedyskutujcie możliwe pomysły i rozwiązania.

4. Buduj sąsiedzkie i społeczne zaufanie. Bądź spójny i konsekwentny w swoim społecznym działaniu. 

5. Zadbaj o skuteczne kanały komunikacji ze społecznością. Zapraszaj ludzi na spotkania. Niech wiedzą o tym co się dzieje, niech znają potrzeby, niech mają szansę się zaangazować, a także niech wiedzą kiedy i gdzie odbywa się wspólne podsumowanie zrealizowanych działań.

6. Ustal zasady i reguły współpracy. Egzekwuj ich przestrzeganie. Mieszkańcy muszą być świadomi odpowiedzialności za powieżone zadania.

7. Organizuj spotkania, informuj, daj szansę na wyrażenie opinii. Słuchaj ludzi, gdyż dzięki temu lepiej poznasz lokalne "bolączki" i nowe obszary do pracy.

8. Angażuj ludzi do działania, dziel się przestrzenią i obowiązami. Daj szansę na własne inicjatywy, gdyż ludzie lubią mieć wpływ.

9. Nie strasz, tylko inspiruj. Pokazuj dobre praktyki i ciekawe inicjatywy, które zostały zrealizowane na wsi.

10. Uwierz w siłę społeczności, gdyż to w niej drzemie wielka moc i potencjał. 

11. DZIAŁAJ Z LUDŹMI, A NIE TYLKO DLA LUDZI! 


Kobieto na Wsi, miło mi będzie jeśli poniżej w komentarzach zechcesz podzielić się swoimi pomysłami na to jak angażować ludzi. Zainspirujmy się wspólnie!

czwartek, 23 lutego 2017

Tradycja Tłustego Czwartku

„Powiedział mi Bartek, że dziś tłusty czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła” głosi staropolskie przysłowie...
Choć zwyczaj pochodzi z pogaństwa, znany jest w większości krajów o obrzędowości chrześcijańskiej. Tłusty czwartek rozpoczyna ostatni tydzień karnawału i zgodnie z tradycją, wiąże się z objadaniem. Głównymi słodkimi symbolami tego dnia są pączki i faworki, a według przysłów, zjedzenie pączka gwarantuje szczęście i powodzenie.



Ostatni czwartek przed wielkim postem znany jest także jako zapusty i rozpoczyna ostatni tydzień karnawału. To zwyczaj ruchomy, zależny od daty Wielkanocy. Następny czwartek jest czwartkiem po Środzie Popielcowej i należy już do okresu wielkiego postu, podczas którego chrześcijanie ze względów religijnych powinni zachowywać wstrzemięźliwość jako wyraz umartwienia.

Tłusty czwartek wywodzi się z pogaństwa. Tego dnia świętowano odejście zimy i nadejście wiosny, a ucztowanie opierało się na jedzeniu tłustych potraw, szczególnie mięs oraz piciu wina. Zagryzkę stanowiły pączki, ale w wersji słonej oraz pikantnej, przygotowywane z ciasta chlebowego i faszerowane boczkiem oraz mięsem. 


Zwyczaj jedzenia słodkich pączków pojawił się w Polsce około XVII wieku, ale wtedy jeszcze wyglądały nieco inaczej niż obecnie. Miały w środku ukryty orzeszek, a ten, kto trafił na taki pączek, miał cieszyć się dostatkiem, szczęściem i powodzeniem. Tradycja do dziś nakazuje, aby w tłusty czwartek zjeść choć jednego pączka. Kto tego nie zrobi, temu do końca roku nie będzie się wiodło.

Zdaniem cukierników pączek idealny powinien mieć ponad 400 kalorii, ważyć od 55 do 70 gramów, mieścić się w dłoni, ma być wykonany z ciasta drożdżowego, usmażony na smalcu, lekko spłaszczony i z białą obrączką dookoła. Niektórych martwi ilość kalorii zawarta w tłustych przysmakach, ale większość z nas jest jednak dla siebie łaskawa tego dnia i wybacza sobie łakomstwo.
Z badań sondażowych wynika, że w tłusty czwartek statystyczny polak zje ok. 2,5 pączka. Mnie natomiast ciekawi ile pączków zje zstatystyczna Kobieta na Wsi?! 
tekst: Aleksandra Rybińska/polskieradio.pl

sobota, 11 lutego 2017

4 pomysły na herbatę

Po prawie czterech latach odkrywania różnorodnych smaków herbaty (dzięki Pardis z Iranu, Hamidzie z Syrii i Dershan z Indii) mam dziś dla Was 4 proste pomysły na to, aby herbata, którą macie zwyczaj pić zmieniła swoje oblicze. Myślę, że warto od czasu do czasu, w przypływie wolnej chwili zaparzyć herbatę trochę inaczej niż zwykle. Gwarantuję, że sprawa parzenia jest prosta, a wymiar smaku nagrodzi wasze oczekiwanie. Mam nadzieję, że ten wpis zachęci Was do odkrywania w przyszłości wspaniałego smaku herbat. Jeśli tak się stanie to za jakiś czas podsunę Wam kolejne pomysły.

1. Rozgrzewająca herbata z imbirem

składniki:
3 szklanki wody
2 łyżeczki świeżego imbiru pokrojonego w kosteczkę
1 łyżeczka suszonego kopru włoskiego 
2 łyżeczki zielonej herbaty
1 łyżeczka miodu
1 łyżeczka bazylii

wykonanie:
Najpierw podgrzewamy wodę w średnim garnku, dodajemy imbir, miód, herbatę zieloną, koper i bazylię. Wszystkie składniki gotujemy na wolnym ogniu przez ok 15 min., do momentu jak 1/3 wody wyparuje. Odcedzamy, nalewamy do filiżanek i od razu podajemy do wypicia. Po tej herbacie będzie Wam zdecydowanie cieplej.

2. Herbata energetyczna

składniki:
sok z 1 cytryny
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki czarnej herbaty liściastej
2 łyżeczki miodu
2 szklanki wody (500ml)

wykonanie:
Do czajniczka wkładamy czosnek i zalewamy go sokiem z 1 cytryny, następnie dodajemy miód i wsypujemy czarną herbatę. Osobno zagotowujemy 0,5 l wody, którą zalewamy nasze składniki. Całość parzymy 10 minut. Obowiązkowo przecedzamy i podajemy do spożycia. Gwarantuję, że połączenie czosnku z czarną herbatą odczuwalnie doda Wam energii i sprawi, że będzie się Wam jeszcze bardziej chciało żyć.


3. Herbata indyjska z mlekiem

składniki:
1 łyżeczka goździków
1 łyżeczka kardamonu
4 łyżeczki czarnej liściastej herbaty
drobno pokrojona lub starta skórka z 1 cytryny
3 szklanki wody
2 łyżeczki miodu
1/4 szklanki mleka (ok 50 ml)

wykonanie:
Do czajniczka wsypujemy herbatę, kardamon, goździki, skórkę z 1 cytryny. W oddzielnym czajniku doprowadzamy wodę prawie do wrzenia (ok 95 st.) i zalewamy nią wcześniej przygotowane składniki. Parzymy ok 7 minut. Do filiżanek wlewamy mleko i dodajemy miód, a następnie zalewamy całość zaparzoną herbatką z czajniczka. Spożywamy od razu. Zapewniam Was, że zawarty w tym przepisie kardamon zapewnia tej herbacie wyjątkowy smak.


4. Herbata na poprawę snu i wyciszenie

składniki:
2 łyżeczki suszonej lawendy
2 łyżeczki suszonego rumianku
2 łyżeczki miodu
2 łyżeczki suszonej kocimiętki (ma ona wiele właściwości leczniczych)
2 łyżeczki zielonej, liściastej herbaty
2 szklanki (500ml) wody

wykonanie:
Do czajniczka wsypujemy kocimiętkę, lawendę, rumianek, zieloną herbatę, dokładamy do tego miód. W osobnym czajniku zagotowujemy wodę. Następnie zalewamy nią wcześniej przygotowane składniki. Parzymy 12 minut. Przecedzamy i gorącą herbatę spożywamy godzinę przed snem.

Mam nadzieję, że ten wpis zainspiruje Was do odkrywanie nowych smaków, zapachów i aromatów. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam przyjemnych, herbacianych degustacji!

A jeśli chcecie podzielić się swoimi pomysłami związanymi z herbatą (picie, parzenie, serwowanie) to ładnie proszę o pozostawienie ich w komentarzach. Chętnie się od Was po inspiruję.

poniedziałek, 21 listopada 2016

Bezpłatne jabłka z polskiego sadu!

[edit] Dziękuję Państwu za bardzo duży odzew w sprawie bezpłatnego odbioru jabłek. Na dzień dzisiejszy nasze możliwości zaopatrzeniowe zostały wykorzystane. Dzięki Państwa inicjatywie już niebawem tir pełen owoców wyruszy w Polskę, by dostarczyć świeże jabłka, do szkół, przedszkoli, ośrodków wychowawczych. Taka współpraca to sama przyjemność.
Współpracując z lokalnymi sadownikami kierują dziś do Państwa propozycję bezpłatnego odbioru jabłek, które są wycofywane z rynku ze względu na rosyjskie embargo. Jabłka dowożone będą przez sadowników w grudniu, w ustalone miejsca na terenie całego kraju.

Zapraszamy wszystkie zainteresowane i uprawnione podmioty tj.:

I. organizacje charytatywne (OPP) uprawnione, decyzją Prezesa Agencji Rynku Rolnego (ARR) do dystrybucji otrzymanych od producentów nieprzeznaczonych do sprzedaży owoców i warzyw.
II.   Inne jednostki organizacyjne lub osoby fizyczne wyznaczone, decyzją Prezesa ARR, do otrzymania od producentów, owoców i warzyw nieprzeznaczonych do sprzedaży. Takimi jednostkami zgodnie z art. 34 ust. 4 lit. b rozporządzenia Parlamentu i Rady (UE) nr 1308/2013, mogą być:

1.Szkoły i placówki oświatowe (szkoły podstawowe i średnie, żłobki, przedszkola, kolonie i obozy dla dzieci)

2. Zakłady penitencjarne

3.  Placówka opieki zdrowotnej (szpitale, ZOZ-y)

4.  Pozostałe placówki: placówki opiekuńczo wychowawcze, placówki pomocy społecznej (MOPS, GOPS, domy opieki społecznej), parafie.
do włączenia się w akcję bezpłatnego odbioru pysznych jabłek z Powiśla Lubelskiego. Do rozdysponowania jest prawie 20 ton owoców. Jeden "odbiorca" musi zamówić minimum jeden transport - czyli ok 2 ton owoców, które mogą być przekazane dla całej społeczności.

Dostawcy gwarantują, że jabłka będą:
- całe,- zdrowe,- czyste,- wolne od szkodników,- dostarczone w ustalonym terminie.

Mając na uwadze ograniczoną ilość owoców (20 ton) decydująca będzie kolejność zgłoszeń oraz sprawne załatwienie, prostych kwestii formalnych. 



sobota, 22 października 2016

"Sodzioki" babci Reni

Ostatni tydzień był bardzo intensywny więc było mnie tu trochę mniej. Jednak myślami każdego dnia jestem tu z Wami. Już od trzech dni zamierzam się z Wami podzielić tradycyjnym przepisem, który jest jedną z wielu pamiątek po mojej babci Reni. Jest to tradycyjny przepis na placki "Sodzioki". Są one proste w przygotowaniu, a ich smak przypomina mi długie wieczory w babcinym domu. Prostota wykonania sprawia, że chętnie wracam do tego przepisu i miłych wspomnień.
Zachęcam również Was do ich wykonania.



Składniki:
1 kg mąki
2 łyżki cukru
3 szklanki zsiadłego mleka
1 łyżka sody
1 łyżka octu
1 łyżeczka soli
cukier wanilinowy
powidła lub dżem owocowy
olej do smażenia

Wykonanie:
Mąkę przesiać na stolnicę, następnie zrobić w jej środku dołek, do którego trzeba włożyć wszystkie pozostałe składniki. Zagnieść ciasto. Musi ono być "wolne".
Ciasto podzielić na małe porcje i palcami rozklepywać/rozciągać je na małe, cienkie placki, których wielkość zależy od indywidualnych preferencji.
Następnie należy rozgrzać patelnię z olejem i smażyć placki z dwóch stron do uzyskania złocistego koloru. Usmażone i przestudzone placki smarujemy powidłami lub dżemem.

Moja babcia, zawsze przygotowywała do nich kakao, a później przy rozgrzanym piecu, z kotem na kolanach czytała mi bajki...


niedziela, 16 października 2016

pyszna i zdrowa - TARTA GRUSZKOWA!

Miałam dziś ochotę na coś słodkiego z sezonową gruszką. W przypływie niedzielnej zachcianki pojawiła się w moim domu tarta z gruszką na jaglanym spodzie. Pyszna i aromatyczna, szybko znalazła amatorów. Nim zdążyłam sięgnąć po aparat zostało jej już niewiele...(ale to chyba najlepsza rekomendacja do jej wykonania :-) )



Teraz tarty już nie ma ale chętnie podzielę się z Wami przepisem na jej przygotowanie.

Tarta z gruszką na jaglanym spodzie

Niezbędne składniki:

spód:
- 2 szklanki kaszy jaglanej 
- 1 jajko
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 2 łyżki cukru

nadzienie:
- 1 budyń śmietankowy bez dodatku cukru
- 1 szklanka kwaśnej śmietany
- 4 łyżki cukru pudru
- 2 jajka
- 3 soczyste gruszki ( u mnie odmiana Margarita)
- garstka posiekanych migdałów do posypania (mogą być płatki)

Wykonanie spodu:
Kaszę jaglaną gotujemy na mleku przez około 20 minut, a następnie ją studzimy. Do wystudzonej kaszy dodajemy jajko, cukier i mąkę. Z tych produktów wyrabiamy ciasto, którym wykładamy spód i brzegi nasmarowanej masłem formy. Spód podpiekamy 8 minut, by nie był zbyt blady. 

Przygotowanie nadzienia:
Gruszki obieramy, kroimy w plastry i odkładamy na bok. Pozostałe składniki nadzienia łączymy. Na podpieczonym spodzie układamy plastry gruszek, tak aby zakryły cały spód. Następnie na gruszki wykładamy całe nadzienie. Na wierzchu nadzienie układamy kolejną warstwę gruszek, które posypujemy migdałami.

Całość pieczemy ok. 45 minut, w temperaturze 190 stopni. Gdy brzegi tarty będą zarumienione, a środek ścięty, możemy uznać, że tarta jest gotowa. Podajemy ją gdy ciasto będzie przestudzone.

Smacznego!



piątek, 7 października 2016

Tradycyjny piątkowy... placek drożdżowy!

Lubicie placki drożdżowe?

Pytam ponieważ, kolejny wpis poświęcam dziś wyjątkowemu bohaterowi  - właśnie takiemu tradycyjnemu plackowi. "Chodził" on  za mną już od jakiegoś czasu więc w przypływie nocnej weny postanowiłam go w końcu zrobić.

W mojej rodzinie początki tego placka sięgają młodości mej prababki. To ona przekazała sekrety jego wykonania mojej babci. Babcia przekazała je swojej córce, która również chętnie podzieliła się nimi z kolejnym pokoleniem... i tak oto od ładnych 110 lat przepis na bardzo tradycyjny placek drożdżowy krąży po całej rodzinie.

Szczególnie dobrze smakuje posmarowany masłem w zestawie z kubkiem gorącego kakao. 
W idealnym połączeniu dochodzi do tego jeszcze długi wieczór, kocyk i dobra lektura (o której też coś niebawem napiszę). 

Nie mam niestety praw autorskich do opublikowania przepisu prababki ale dzielę się z Wami przepisem, na którym bazuje moja Wiejska Siostra M.

Niezbędne składniki:

rozczyn:
30 g świeżych drożdży
1 łyżka mąki
1 łyżka cukru
1/2 szklanki ciepłego mleka

ciasto:
3 żółtka jaj + 1 białko
400 g mąki
75 g cukru
około - 1/2 szklanki ciepłego mleka
100 g stopionego masła z 82% tłuszczu

pyszna kruszonka:
100 g mąki
50-60 g zimnego masła
50 g cukru pudru

Najpierw wykonujemy rozczyn: drożdże skruszamy do kubka, dodajemy mąkę, cukier i ciepłe mleko. Wszystko dokładnie mieszamy i zostawiamy do wyrośnięcia.

Następnie bierzemy się za ciasto: żółtka należy utrzeć z cukrem i dodać do przesianej mąki, dodać wyrośnięty rozczyn i tyle ciepłego mleka aby ciasto miało odpowiednią konsystencję. Składniki należy powoli wymieszać najlepiej dłonią lub łyżką. Gdy składniki będą już dokładnie połączone należy wyrabiać ciasto ok 15 min. W ostatniej fazie wyrabiania należy dodać do niego stopione wcześniej masło i całość dalej mieszać, aż do momentu jak ciasto będzie całkowicie gładkie i nie będzie przyklejało się do dłoni lub łyżki. Tak przygotowane ciasto należy odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok 1 godz. - 1,5 godz. Jego objętość powinna być min. podwojona.

Kolejnym etapem po wyrośnięciu jest włożenie ciasta do posmarowanej olejem formy o wymiarach ok. 20 na 30 cm. Wierzch ciasta przed pieczeniem polecam posmarować roztrzepanym białkiem z 1 jajka i posypać...

kruszonką: drobno siekamy masło, które następnie rozcieramy z mąką i cukrem pudrem aż powstaną okruszki ciasta, następnie najlepiej wilgotną dłonią łączymy je w gładkie ciasto, które rozdrabniamy w dłoniach i sypiemy na wierzch naszego drożdżowca.

Ciasto w foremce odstawiamy raz jeszcze do wyrośnięcia na około 15-20 minut, następnie wstawiamy je do piekarnika, rozgrzanego do 180 - 190 C i pieczemy przez około 40 - 45 minut na piękny złoty kolor.

Ostatnim etapem jest degustacja, którą polecam robić dopiero po ostygnięciu upieczonego ciasta :-)

A oto jak wygląda dzisiejszy bohater.