Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 czerwca 2018

Konferencja: „Pamiętniki jako źródło wiedzy o wsi”

Polskie Wydawnictwo Rolnicze wraz z Instytutem Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk mają zaszczyt zaprosić na konferencję naukową „Pamiętniki jako źródło wiedzy o wsi”, na której zostaną wręczone nagrody laureatom konkursu pamiętnikarskiego „100 lat mojego gospodarstwa”.
Program Konferencji
10.30 – 11.00 Rejestracja uczestników
11.00 – 11.15 Powitanie gości: prof. dr hab. Monika Stanny, dyrektor IRWiR PAN, dr Adam Koziolek, prezes PWR
11.15 – Sesja pierwsza: zorganizowana wraz z Sekcją Socjologii Wsi i Rolnictwa Polskiego Towarzystwa Socjologicznego w stulecie wydania „Chłopa polskiego w Europie i Ameryce” Prowadzenie: prof.Jerzy Wilkin, członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk, prof. Barbara Fatyga, Uniwersytet Warszawski „Lamentacja nad losem i potrzeba
dobrej sławy u ludzi: o wiejskim pamiętnikarstwie w Polsce”
prof. Piotr Nowak, Uniwersytet Jagielloński „Działając na swoim: rodzinne gospodarstwa rolne we współczesnej Polsce”
11.45 – Sesja druga: dyskusja panelowa „Wieś w pamiętnikach naszych Pamiętnikarzy” Moderacja: prof. Hanna Podedworna, Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, przewodnicząca Sekcji Socjologii Wsi i Rolnictwa PTS. Paneliści: prof. Maria Halamska IRWiR PAN, prof. Marek Kłodziński IRWiR PAN, dr Sylwia Michalska IRWiR PAN, Paweł Kuroczycki redaktor naczelny Tygodnika
Poradnika Rolniczego, Karol Bujoczek redaktor naczelny top agrar Polska oraz Katarzyna Wójcik redaktor naczelna WIOM Warzywa i Owoce Miękkie
12.45 – 13.00 Przerwa kawowa
13.00 – Sesja trzecia: oficjalne ogłoszenie wyników i gala wręczenia nagród oraz wyróżnień laureatom konkursu pamiętnikarskiego „100 lat mojego gospodarstwa”
Prowadzenie: Pani Marta Manowska
14.30 – Lunch
Miejsce: Warszawa, Pałac Staszica, ul. Nowy Świat 72, Sala „Pod kopułą”, III piętro (winda)

info i fot. Instytut Rozwoju Wsi i Rolnictwa IRWiR PAN

niedziela, 10 grudnia 2017

Czas na pierniczki!

Grudzień sprzyja produkcji pierników. Mam taki zwyczaj, że najpierw je przygotowuję, odstawiam na 10 - 12 godzin, później piekę, a następnie upieczone leżakują w puszcze ze skórką pomarańczy, średnio około tygodnia i dopiero wtedy uruchamiam domową manufakturę dekoracji. Ku mej radości, zawsze znajdzie się ktoś chętny do pomocy. 

W ostatnich latach, korzystałam z różnych przepisów. Próbowałam. Eksperymentowałam. Aż trafiłam w końcu na ten właściwy i nim się dziś z Wami dzielę. Ten przepis gwarantuje, że Wasze pierniki nie będą twarde, będą miały idealny smak, zapach i kruchość.
Składniki:
200 g prawdziwego miodu 
120 g cukru (najlepiej sprawdza się brązowy)
500g mąki 500
2 łyżeczki przyprawy do piernika
1 jajo
2 łyżeczki sody
220 g masła
szczypta soli

Wykonanie:
Miód, cukier, przyprawę do piernika i odrobinę soli podgrzewam w kąpieli wodnej, do momentu rozpuszczenia cukru. Następnie dodaję masło i sodę. Dokładnie mieszam i studzę.  Gdy "masa" przestygnie dodaję jajo i znów mieszam. Kolejnym składnikiem, który dodaję jest przesiana wcześniej mąka. Wszystkie składniki po raz kolejny delikatnie mieszam, w celu idealnego połączenia. W ten sposób otrzymuję ciasto piernikowe, które zawijam w folię i wstawiam do lodówki na 10-12 godzin.

Następnego dnia rozwałkowuję ciasto na grubość ok 4 mm i za pomocą foremek wykrawam z niego różnorodne kształty. Pierniczki piekę w temp. 180°C przez ok. 15 minut. Mogę Wam zdradzić, że pierniki, których nie chcę dekorować, po wystudzeniu, smaruję "mixem" z 1 jajka + 1 łyżki mleka i ponownie wkładam do piekarnika, nagrzanego max. do 70°C na czas nie dłuższy niż 8 minut. Dzięki temu pierniki pięknie lśnią i tym zachwycają.

Pierniki, które są przeznaczone do upiększania, wykładam na duży blat i zapraszam najbliższych do wspólnego działania. To gwarantuje Wam wspaniały, twórczy i miły czas, a także wprowadza w przedświąteczny klimat. 
Jeśli posiadacie swoje sprawdzone pomysły na wykonanie pierniczków, podzielcie się nimi w komentarzach pod tym postem. Chętnie też obejrzę efekt końcowy Waszej kreatywnej pracy.

Piernikowe pozdrowienia ślę! 

piątek, 1 grudnia 2017

Mikołajowa zabawa z nagrodami!


Z okazji... zbliżającego się Mikołaja przygotowałam dla Was MIKOŁAJOWĄ zabawę, która składa się z trzech małych kroków, opisanych poniżej. Każda osoba, która:
1. do 6 grudnia (g.15:00) udostępni na swojej facebookowej tablicy ten wpis, 
2. zachęci swoich znajomych do polubienia na facebooku strony: https://www.facebook.com/kobietanawsi, a także 
3. wpisze w komentarzu na Facebooku (poniżej posta z informacją o zabawie), za co najbardziej lubi kobietanawsi.pl, ma szansę zdobyć praktyczną nagrodę. 
Tym razem nagrodzone zostaną dwie (2!) osoby. 
Pierwszą wyłoni osobiście Mikołaj, a drugą nagrodę otrzyma osoba, której komentarz pod postem na facebooku zbierze najwięcej like'ów.
Do dzieła, bo Mikołaj i refiner Rudolf czekają
!!🎅🎅🎅🦌🦌🦌


PS. Pamiętajcie, że wszystkie 3 kroki muszą być wykonane!

wtorek, 10 października 2017

www.kobietanawsi.pl ma już rok!

Minął rok odkąd pojawił się TU mój pierwszy wpis. 
Pamiętacie go? :-)
Pomimo upływu roku, zebranie się do napisania dzisiejszego postu zajęło mi chwilę czasu. Ta chwila trwała kilka wieczorów... spędzonych z laptopem (nie polecam! :). Zaczynałam pisać i szybko kończyłam. Szukałam dobrej formy, by podzielić się z Wami refleksją związaną z tym czasem. Natchnienie przyszło o 4:05 rano (wcześniej być nie mogło! :-)) ale przecież każda pora jest dobra by pojawił się nowy wpis. Tak więc zaczynamy...
Chcę podzielić się z Wami tym co działo się na blogu przez ten rok. Pierwszy rok bloga www.kobietanawsi.pl był dla mnie wyzwaniem. Pomimo upływu czasu doskonale pamiętam, moment, w którym postanowiłam napisać pierwszy wpis. Miałam wtedy milion wątpliwości, sto pomysłów i wizji, jak to wszystko ma wyglądać. Pomimo, że blog ma już rok i pojawiło się na nim całkiem sporo wpisów, to pomysłów nie ubyło ale wątpliwości też nie brakuje. Za każdym razem, gdy decyduję się na to by co tu napisać, chcę aby było to dla Was pożyteczne i interesujące. Marzę o tym, by ten blog był dla Was miejscem inspiracji, a także aktywatorem do podejmowania inicjatyw na rzecz wsi. Chcę też abyście znajdowały tu informacje o różnorodnych wydarzeniach skierowanych do mieszkańców wsi, chcę abyście mogli poznać interesujące kobiety, które tworzą i zmieniają polskie wsie. Zależy mi także na tym abyście zaglądając tu zainspirowały się kulinarnie, artystycznie i społecznie. Pamiętajcie, że wszystko to co się tu pojawia jest dla Was ale też nie zapominajcie, o tym, że bez Was nie będzie tego miejsca. Wasze wizyty tutaj są dla mnie najlepszym motywatorem do tego by rozwijać to miejsce. 

Po pierwszym roku blogowania wiem, że mam dla kogo pisać i to jest najlepszy prezent urodzinowy dla moich działań. Korzystając z okazji chcę zaprosić Was do konkursu, który pojawił się kilka dni temu na moim facebookowym profilu https://www.facebook.com/kobietanawsi/ Osoba, która zostanie wylosowana wygra super naturalne nagrody :-) także zachęcam Was do polubienia tego profilu na FB i do udziału w tej urodzinowej zabawie. Czas macie do niedzieli 15 października. O godz. 12:00 zamykamy udostępnianie. Obiecuję, że nagranie z losowania, pojawi się na https://www.facebook.com/kobietanawsi/

Korzystając z okazji, że www.kobietanawsi.pl skończyła już rok mam też dla Was odrobinę statystyki. Jako socjolożka nie mogę sobie odpuścić podzielenia się z Wami kilkoma faktami:

- przez 12 miesięcy kobietanawsi.pl odnotowała 26 000 odwiedzin (brawo Wy!)
- pojawiło się tu 78 wpisów;
- największą liczbę odwiedzin odnotowano w marcu 2017 r.
- największą popularnością cieszył się TEN wpis (Gosiu, gratuluję!)
- na bloga zaglądają ludzie żyjący w: całej Europie, obu Amerykach i Rosji;
- najwięcej osób trafia na bloga poprzez https://www.facebook.com/kobietanawsi/
- 70% odwiedzających bloga korzysta z systemu Android i przeglądarek Chrome :-)

Te liczby to jeszcze nie mistrzostwo świata... ale spokojnie, nie o nie tu chodzi. Zdecydowanie bardziej liczy się dla mnie Wasze TU i TERAZ. To ono stanowi cały sens tego działania. Tyle w temacie.

Wychodząc w swoim życiu, z założenia, że dobrze jest podsumować to co minione, jak również zaplanować to co może się jeszcze zdarzyć, mam nadzieję, że na drugie urodziny liczba odbiorców www.kobietanawsi.pl zwiększy się przynajmniej trzykrotnie. Pomożecie?! :-)

Serdeczności dla Was ślę!




sobota, 8 lipca 2017

„Lubelskie pachnące ziołami”

Już jutro, 9 lipca, w lubelskim skansenie odbędzie się Festyn ziołowo-miodowy o zachęcającym tytule „Lubelskie pachnące ziołami”. Na ścieżkach Muzeum Wsi Lubelskiej zagoszczą wytwórcy miodów, produktów ziołowych i rękodzieła.
Festyn ziołowo-miodowy, to wydarzenie promujące zastosowanie ziół w tradycyjnej medycynie, kosmetyce i kuchni oraz bogate tradycje pszczelarskie tego regionu. Kiermaszowi miodów, produktów zielarskich i rękodzieła, będą towarzyszyć zabawy edukacyjne dla dzieci, m.in. konkurs na najpiękniejszy ziołowy wianek, rozpoznawanie roślin w ogrodzie ziołowym i konkurs plastyczny „Kwiaty jadalne”.

Na kiermaszu będzie można zakupić miody z różnych pasiek oraz wyroby z róży, nalewki, konfitury, soki, syropy, przyprawy i świeże zioła oraz mydła i wyroby z lnu i lawendy, a rękodzieło z tkanin naturalnych. Ponadto w ramach wakacyjnego cyklu „Jak to się dawniej robiło”, będzie można zobaczyć pokaz kręcenia powrozów i zaczerpnąć wiedzy o pisaniu ikon.

Bilety: 12zł normalny, 6 zł ulgowy.

piątek, 2 czerwca 2017

Konkurs dla Aktywnych Kobiet!

Drogie Panie, w związku ze zbliżającym się IX Forum Kobiet Aktywnych rusza kolejna edycja konkursu Kobieta Aktywna Lubelszczyzny 2017! Organizatorem, którego jest Stowarzyszenie Wspierania Aktywności „Bona Fides” z Lublina.

Jako laureatka z lat ubiegłych gorąco zachęcam Was do aplikowania! Zgłaszajcie Kobiety, które wyróżniają się swoją aktywnością w różnych sferach swojego życia. Dajcie im i sobie szansę. 
Formularze zgłoszeniowe można złożyć osobiście oraz przesyłać pocztą na adres Stowarzyszenia Wspierania Aktywności „Bona Fides”: ul. Niecała 4/5a,  20-080 Lublin lub wysłać w formie elektronicznej na adres: bonafides@op.pl. Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 26 czerwca 2017 roku. Decyduje data wpłynięcia zgłoszenia. Zgłoszenia przychodzące po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
Do pobrania:

PS. Już niebawem na blogu pojawi się cały program tegorocznego forum. Na dzień dziejszy zdradzę Wam tylko tyle, że odbędzie się ono 1 lipca w Bychawie. Rezerwujcie terminy! 

czwartek, 1 czerwca 2017

3 słowa na Dzień Dziecka

Droga Kobieto na Wsi, Dzień Dziecka jest tylko raz do roku.
Niezależnie od tego czy masz dzieci, czy nie - świętuj go też i Ty. 
Ja, z okazji tego święta przesyłam Ci słodkie życzenia.

Żyj tak, aby każdy kolejny dzień był niesamowity i wyjątkowy. 
Wypełniaj każdą chwilę tak, aby potem wspominać ja z radością. 
Czerp energię ze słońca, kapiącego deszczu i uśmiechu innych. 
Szukaj w sobie siły, entuzjazmu i namiętności. 
Każdego dnia żyj najpiękniej jak umiesz... 

Niech Dzień Dziecka będzie też Twoim dniem.
Spędź go najlepiej jak potrafisz.
Dobrego Dnia.. dla Ciebie i dla drzemiącego w Tobie Dziecka!



poniedziałek, 15 maja 2017

Idzie nowe... logo!

Zauważyliście zapewne, że ostatnimi czasy piszę tutaj trochę mniej. Wszystko z powodu bardzo dużej ilości zajęć... ale cały czas życie na wsi i w blogowym świecie jest mi bardzo bliskie. W tak zwanym międzyczasie - w przerwach pomiędzy pracą zawodową, szkoleniami, koszeniem trawy, plewieniem ogródka, odwiedzaniem wielu wsi, poznawaniem wielu aktywnych kobiet i sadzeniem różnych roślin od ponad dwóch miesięcy szykowałam, z pomocą bardzo zdolnej graficzki Agi Sz. logo projektu Kobieta na Wsi. Propozycji i konsultacji było całkiem sporo, rozbieżności w wyborze jeszcze więcej. Po rankingu przeprowadzonym wśród bliższych i dalszych znajomych zapadła decyzja, że wygra poniższy logotyp. Mam nadzieję, że jego prostota przypadnie Wam do gustu (dajcie znak w komentarzach, czy tak właśnie jest, bo mogę się też pomylić)
Cokolwiek o nim pomyślicie, to mogę Wam zdradzić, że to logo otwiera nowy rozdział w historii projektu Kobieta na Wsi. Historii, którą chcę tworzyć z Wami i dla Was.

PS. Korzystając z okazji dziękuję również Marcinowi, za to, że wchodząc na kobietanawsi.pl możecie znaleźć się na tym blogu... a to też pewien początek... ;-)

niedziela, 7 maja 2017

„Niebieska Linia” wznowiła działalność



Warto wiedzieć, że dzięki 300 darczyńcom oraz firmie Avon, „Niebieska Linia”, po trzech miesiącach przerwy wznowiła działalność. Pierwszy telefon zadzwonił minutę po jej uruchomieniu.
Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” Instytutu Psychologii Zdrowia pomaga ofiarom przemocy od 1995 roku. Jego zespół zdążył już wypracować procedury, jak postępować w kryzysowych sytuacjach. Kiedy na numer „Niebieskiej Linii” dzwoni kobieta i mówi, że jest zamknięta w łazience, a mąż właśnie rozbija drzwi siekierą, konsultanci niemal z automatu zawiadamiają najbliższy komisariat policji.
W zeszłym roku konsultanci „Niebieskiej Linii” odebrali telefon 4 tys. razy. – Jakie rozmowy są najtrudniejsze? – zastanawia się Renata Durda, kierowniczka „Niebieskiej Linii”. – Niełatwe są te, podczas których ofiara przemocy mówi o planowanym samobójstwie – przyznaje. Zdarzyło jej się rozmawiać z kobietą, która wyznała, że właśnie połknęła dużą dawkę nasennych tabletek. Zadzwoniła, żeby powiedzieć, że to jej ostatni telefon i że to wszystko przez bijącego męża.
– Większość osób, które targają się na życie, wcale nie chce umierać. Po prostu nie widzą innego wyjścia z sytuacji. Dzwonią niby po to, żeby się pożegnać, a w rzeczywistości rozpaczliwie błagają o pomoc – mówi Renata Durda.

Poradnia Telefoniczna dla Osób Pokrzywdzonych Przestępstwem działa od poniedziałku do piątku w godzinach 12.00 -18.00 pod niezmienionym numerem: 22-668-70-00.

info: wiadomosci.ngo.pl

środa, 8 marca 2017

Kobieta o wielkim sercu!

Dziś specjalny wpis, który równocześnie jest prezentem ode mnie dla Was z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet. Kobieta, którą Wam poniżej zaprezentuję jest osobą szczególną. To wspaniała matka, żona, aktywistka, prezeska i społecznica. Kobieta wielu talentów i pasji, która kocha ludzi i ma dla nich zawsze otwarte serce. Znam ją od kilku lat i bardzo się cieszę, że akurat w Dzień Kobiet jej sylwetka pojawia się na moim blogu. Życzę Wam przyjemnego "spotkania" z Małgorzatą Leszczyńską - Radoń, bohaterką poniższego wpisu.


Jestem … żoną z pokaźnym 29-letnim stażem, matką trójki najwspanialszych dzieci, podwójną teściową i świeżo upieczoną babcią – najcudowniejszego na świecie - wnuczka Marcelka!
Urodziłam się, wychowałam i cale życie jestem kobietą ze wsi. Pochodzę z Zamojszczyzny, a dorosłym życiem związana jestem z Polesiem Lubelskim, gdzie Gmina Cyców stała się dla mnie „moim miejscem na ziemi”…

Działam… z ludźmi i dla ludzi, a celem tego działania jest wydobycie potencjału małych miejscowości.

Z zawodu jestem pedagogiem, a z zamiłowania – społecznicą. Mam to wielkie szczęście, że mogłam pogodzić pracę z pasją, którą są ludzie – ich rozwój, przemiana, talenty. Pracując w szkole – nauczyłam się dostrzegania wartości w każdym człowieku, dlatego też moją pracę w wiejskiej świetlicy, potraktowałam jako wyzwanie do tego by uczynić ją, miejscem stwarzającym możliwości rozwijania pasji, nawiązywania kontaktów i integracji wielopokoleniowej, tak by „każdy mógł czerpać od każdego”. Od roku 2008 związana jestem z Lokalną Grupą Działania „Polesie” w której to pełnię funkcję prezeski.
Bardzo ważnym obszarem mojej aktywności społecznej jest także wolontariat. Współpracuję z wieloma organizacjami i instytucjami, które świadczą pomoc w wielu zakresach.
Jestem członkinią Stowarzyszenia Bona Fides z siedzibą w Lublinie. Dzięki tej organizacji stworzyłyśmy w 2014 roku - Klub Kobiet Aktywnych Gminy Cyców, który działa nadal na rzecz rozwijania zainteresowań, pasji kobiet na wsi.
Jestem także już sześć lat wolontariuszką Stowarzyszenia Wiosna w Akcji "Szlachetna Paczka", który to projekt ukierunkowany jest na zwrócenie uwagi na potrzeby konkretnych ludzi, którym w życiu wiedzie się nie najlepiej.

W podejmowanych inicjatywach najbardziej zależy mi na... przejrzystości, standardach, otwarciu na konkretnego człowieka z jego mocnymi, a szczególnie słabymi stronami, czyli obszarami, które odpowiednio stymulując możemy osiągnąć niesamowity progres.

Kobiety na wsi są dla mnie... inspiracją, motorem napędowym, źródłem siły i radości.

Nie wyobrażam sobie wsi bez... ”korzeni”… W dzisiejszym świecie, który jest w ciągłym pędzie – czasowym, technologicznym i kulturowym, ważną kwestią jest zachowanie swojej tożsamości czyli więzi emocjonalnych z ludźmi i miejscem, a jest to możliwe wówczas, gdy mamy szacunek do kultury i tradycji.

Mój największy społeczny sukces... hmm… za swój sukces, (który możliwy był dzięki mojemu uporowi i determinacji oraz przychylności i wsparciu władz samorządowych), uważam zaktywizowanie kobiet mojej gminy, skupianych przez KGW czy inne organizacje społeczne; wydobywanie talentów i ciągłe ich rozwijanie. Zainicjowanie konkursów, kiermaszów, spotkań integracyjnych itp., które są nadal kontynuowane i stały się stałym elementem promocji miejscowości.
W wymiarze nieco szerszym – obszaru dziewięciu Gmin skupionych w LGD „Polesie”, za sukces organizacji poczytuję sobie wypracowanie standardów współdziałania opartego na szacunku i zaufaniu, a także przemianie naszych miejscowości tak w wymiarze aktywności społecznej, gospodarczej jak i wizerunkowej, dzięki środkom którymi LGD dysponuje.


Moją pasją jest... prywatnie – arteterapia, rozumiana jako sposób na wyrażanie siebie artystycznie, a także jest to dla mnie świetna odskocznia i sposób na wyciszenie emocji. W wymiarze społecznym – praca z ludźmi i pomoc tym, którym z różnych powodów jest trudniej odnaleźć się w dzisiejszym bardzo zabieganym i wymagającym kreatywności świecie.

Największym wyzwaniem w pracy na rzecz wsi jest... przełamanie barier - komunikacyjnych i myślowych oraz głęboko jeszcze tkwiących stereotypowych poglądach na rolę kobiet w rodzinie.

W przyszłości chciałabym aby kobiety na wsi były…. silne, odważne, samodzielne, otwarte i kreatywne – jednym słowem WOLNE.

Moja rada dla kobiet żyjących na wsi... być sobą, stawiać cele i realizować je, mimo przeszkód tkwiących w nas samych jak i w naszym otoczeniu.
-----------------------------------------------------------------------------------

Drogie Kobiety na Wsi, po wszystkich powyższych mądrych słowach i przesłaniach, nie pozostaje mi nic innego niż za słowami Małgosi życzyć Wam  odwagi, siły do codzienności, otwartości na to co nowe i nieznane, kreatywności w działaniu no i oczywiście wspominanej wyżej WOLNOŚCI - serca, ducha i umysłu! 

Mam takie życzenie, aby każda z Was (tak Ty też!) zrobiła sobie swój Międzynarodowy Dzień Kobiet - w swoim domu, w swojej pracy lub w każdym innym ważnych dla Was miejscu. Chociaż symbolicznie uczcijcie ten dzień i pomyślcie chociaż przez moment o tych kobietach, dla których już dawno temu, nasz los nie był obojętny.

SERDECZNOŚCI!

PS. Jeśli chcesz zrobić mi mały prezent to udostępnij ten wpis na swoim facebookowym profilu. 
Niech wieść o fantastycznych kobietach idzie dalej w świat!
Z góry Ci za to dziękuję.
KnW


czwartek, 2 lutego 2017

Święto Matki Boskiej Gromnicznej

Tego dnia Matka Boska miała obchodzić ze świecą pola i doglądać oziminy, a także chronić zagrody oraz wędrujących ludzi od napaści wilków. 2 lutego święcono gromnice, które zapalano w czasie burzy, by oddalić nawałnicę oraz chronić dom i gospodarstwo przed piorunami. 
Oficjalna nazwa tego kościelnego święta to Ofiarowanie Pańskie, obchodzone 40 dni po Bożym Narodzeniu. Upamiętnia ofiarowanie Jezusa Chrystusa w Świątyni Jerozolimskiej. Jak podaje Ewangelia św. Łukasza, każdy chłopiec miał być poddany symbolicznemu ofiarowaniu Bogu w świątyni. W przypadku Jezusa obrzęd ten miał jednak wyjątkowy charakter, ponieważ ofiarowywał się on swojemu Ojcu. Będąc zarazem człowiekiem, reprezentował również całą ludzkość, która oddaje się woli Bożej, będąc jednocześnie „światłem” woli Pańskiej. Tradycyjnie od IX wieku tego dnia w kościołach święci się gromnice – które miały chronić domostwa przez piorunami. Odbywa się również procesja z płonącymi świecami, symbolizująca życie w jedności z Chrystusem. Dawniej po uroczystościach przynoszono płonące świece do domów i wypalano znak krzyża w belce na suficie – miał on chronić przed nieszczęściem i żywiołami. Co więcej, wierni przynosili zwykle świece, przy których byli chrzczeni, i które „towarzyszyły” im przez całe życie (wręczano je również konającym). Dziś coraz częściej można je kupić w kościele przed liturgią. Święto Ofiarowania Pańskiego wyznacza również zakończenie okresu bożonarodzeniowego, kończy się śpiewanie kolęd, a choinki powinny zostać rozebrane.


tekst: Rozalia Barańska-Dzięciołowska, "Matka Boska Gromniczna", 1975, Arch. PME 39360,1, fot. E. Koprowski."Kalendarz Etnograficzny 2017" oraz kalbi.pl

poniedziałek, 31 października 2016

Czas nostalgii i zadumy...

Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to dwa różne święta. Pierwsze obchodzone 1 listopada, to uroczystość tych, którzy są zbawieni i cieszą się życiem wiecznym. Drugie jest dniem modlitw za ludzi zmarłych, którzy w czyśćcu oczekują na ostateczne spotkanie z Bogiem.

Kwitną zniczami
ciemne chodniki.
Jesienne kwiaty,
błędne ogniki
palą się znicze.

Dziesiątki, setki,
tysiące zniczy...
Nikt ich nie zliczy...

Przechodzą ludzie,
schylają głowy.
Wśród żółtych liści
listopadowych
palą się znicze...

Danuta Wawiłow " Znicze" [fragm.]

Etnografia o Wszystkich Świętych
Początkowo było to święto dla uczczenia męczenników, którzy oddali swoje życie dla wiary w Chrystusa, a nie zmarłych, szarych ludzi. Zostało ustanowione dawno temu, jeszcze przez pierwszych papieży. W większości środowisk, szczególnie wiejskich, to święto bardzo długo nie mogło się przebić. Dla zwykłej ludności ważniejsze były Zaduszki – wtedy czczono pamięć o przodkach. 
Jak było kiedyś?
Kiedyś cmentarz spełniał trochę inną rolę niż obecnie i odwiedzano go rzadko. Dzisiaj cmentarze są miejscami urządzonymi na wzór parku, gdzie się spaceruje, są ławki i można usiąść, pomodlić się czy poddać zadumie. W przeszłości to Dzień Zaduszny był czasem jedynym w roku, kiedy się odwiedzało groby. 
Na groby nie zwracano dużej uwagi, ponieważ przestrzeń cmentarza i grób były odwzorowaniem krainy umarłych. W świadomości ludzi tamtego okresu było to miejsce sacrum, które napawało trwogą. Nie chodziło się na cmentarz, bo tam grzebani byli zmarli, było to miejsce wyłączone poza obszar ludzi żyjących. Kiedyś bardzo wyraźnie odgradzano sferę sacrum i profanum, sferę światła i ciemności, żywych i umarłych. Cmentarz należał do świata zmarłych, starano się tam nie chodzić, jeśli nie było to konieczne. A pamięć o zmarłych przekazywano ustnie z pokolenia na pokolenie. Wspominano ich przy okazji Bożego Narodzenia czy Wigilii. W wielu zakątkach kraju znanym zwyczajem było wywoływanie zmarłych przodków, aż do siódmego pokolenia. Takie spraszanie ich np. na wieczerzę wigilijną. 
Zaduszki mają długą tradycję zwłaszcza w świecie słowiańskim, sięgają genezą czasów pogańskich. Tradycja mówiła, że w ten dzień należy pójść na cmentarz i dokonać rytualnej uczty na grobie przodka. Dlaczego akurat wtedy? Bo było już po porządkach związanych z pracą w polu, kiedy przyroda zamierała, a wśród ludzi panowało przekonanie, że to czas, kiedy wszelkie dusze błądzące po ziemi, duchy przodków, demony i różne ciała astralne wymykające się racjonalnemu myśleniu chodzą po ziemi i należy je godziwie przyjąć, by nikomu nie zagroziły. 
A wyglądało to tak, że ludzie chodzili na groby gromadnie i dokonywali rytualnych uczt. Rozpalali ogień na grobie i przynosili jedzenie oraz alkohol, które spożywali i wylewali na grób. Zostawiano także resztki jedzenia, by zmarły się posilił. Bardzo mocno przestrzegano postu zadusznego, który był zbliżony do postu wigilijnego. Nie wolno było jeść mięsa, a głównymi potrawami była kapusta, barszcz i pierogi. Mięsa nie wolno było wnosić na cmentarz, ponieważ pochodziło ze świata żywych. A niczego ze świata żywych nie wolno było wnosić do świata zmarłych. Na grobie składano za to jajko, będące symbolem pewnego zamykania czasu i przestrzeni, oraz chleb – symbol dobrobytu. Już wtedy na groby przynoszono i zapalano ogień. Ogień był ważny dlatego, że miał w zaświatach wskazywać zmarłemu drogę. Zaświaty kojarzyły się dawniej ludziom z bezkresem, z miejscem pozbawionym barw, zapachów, gdzie jest zimno. Ogień miał rozświetlić drogę i ogrzać zmarłego. Nasze obecnie zapalane znicze i świeczki to echa tej dawnej zadusznej tradycji. Tyle że dzisiaj palimy je jako symbol pamięci. Wierzenie, że świeca rozświetla gdzieś w mrokach drogę naszemu przodkowi, który błąka się w zaświatach, odstawiliśmy na bok.
To, jak dzisiaj odwiedzamy groby bliskich, jest domeną nowych czasów: przełomu XIX i XX wieku. To zjawisko dosyć późne. Kiedyś cmentarz nie był potrzebny do tego, by czcić przodków, ale był pewnym dopełnieniem rytuałów, które się odbywały w domu. Kiedy człowiek zmarł, to w domu czuwano przy nim przez trzy dni i odprawiano modły. Dopiero później kondukt szedł do kościoła i na cmentarz, gdzie zmarłego grzebano i czym prędzej się rozchodzono. Wychodzono za bramę cmentarną, by zbyt długo nie przebywać w tym niegościnnym miejscu. 

Ale nastąpiła zmiana... Z jednej strony wzrosła świadomość ludzi, z drugiej weszły regulacje kościelno-prawne – pojawiły się po drugiej wojnie światowej – dotyczące zakazu przetrzymywania zwłok w domu. Skończyły się więc tego typu praktyki. W latach 50. XX w. weszły regulacje prawne, które nakazywały przewiezienie zwłok do kostnicy, a potem do kościoła. Tak naprawdę to uregulowania prawne i względy higieniczne zadecydowały o tym, że pewne tradycje zanikły i pojawiła się większa konieczność mentalna i świadomościowa chodzenia na groby. Ludzie musieli to sobie czymś zrekompensować: skoro zabierano im zmarłego, to zapragnęli częściej go odwiedzać na cmentarzu. Czuli niedosyt po tym, że pogrzebowe czynności i obrzędy trwają tak krótko. 
Z Zaduszkami wiązały się jeszcze inne zwyczaje. Długo, bo do lat 60., można było spotkać na wsiach tak zwanych dziadów proszalnych. Bezdomnych, którzy chodząc od wsi do wsi, zarabiali na życie jałmużną. Dostawali ją i w zamian modlili się za zmarłych przodków. Mieli ogromne poważanie. Dziadowie ustawiali się przed kościołem albo przy bramie cmentarnej. Nawet najbiedniejsi mieszkańcy wsi angażowali ich, by się modlili i śpiewali psalmy ku czci zmarłych. Co bogatsi gospodarze prześcigali się w tym, żeby takich dziadów ugościć. Zwyczaje związane z dziadami proszalnymi dawno poszły w niepamięć, ale także dzisiaj zebraną przy grobie rodzinę często zapraszamy do domu na ciepły posiłek. Może nie uświadamiamy sobie tego, ale to jest forma współczesnej wersji dawnej uczty. Podczas rodzinnych spotkań często też wspominamy swoich zmarłych. Wspominkowy charakter mają Zaduszki, które zaczęto bezwiednie łączy się z 1 listopada. W pewnym momencie zatraciła się ta granica między Zaduszkami, a dniem Wszystkich Świętych. 
Dzień Wszystkich Świętych jest wciąż poświęcony świętym męczennikom. W zasadzie od II wieku, gdy zaczęto rozpowszechniać to święto, zdobyło ono popularność. Zawsze był to dzień wolny od pracy. Z tą różnicą, że wtedy mówiło się Święto Zmarłych. I tak w świadomości ludzi zostało. W naszej świeckiej świadomości granice się zatarły i oba święta zrównały ze sobą. Polacy wyróżniają się katolicyzmem, kanon wiary nakazuje im w tym dniu pójść na cmentarz i zapalić świeczkę zmarłym. Nasza pamięć jest kalendarzowa: mówimy 1 listopada, więc trzeba iść na groby.
A jest to jedno z podstawowych świąt w kulturze ludzkiej i wszędzie, w każdym kraju jest jakiś jego odpowiednik. Praktycznie na całej Słowiańszczyźnie, także w Rosji, obchodzi się w pewnej formie Wszystkich Świętych. Ludzkość od zarania dziejów miała w pamięci swoich przodków i dawała temu wyraz w wielu obrzędach. Każdy naród ma wręcz moralny obowiązek czczenia przodków. Bez tego czujemy się niespełnieni.
Dzień Zaduszny jest wspomnieniem zmarłych potrzebujących jeszcze oczyszczenia, które mogą uzyskać przez modlitwę wiernych i Kościoła. Jest  więc dniem nabożeństw i modlitw w intencji wszystkich zmarłych, a zwłaszcza dusz odbywających jeszcze pokutę czyśćcową. Temu celowi służą m.in. ofiary składane w kościołach i na cmentarzach na tzw. wypominki za naszych najbliższych zmarłych, by cały Kościół modlił się za ich zbawienie. W kościołach odczytuje się w tym dniu z ambon lub od ołtarza imiona zmarłych wskazanych na kartkach i odmawia zwyczajowe modlitwy ku czci zmarłych. Od południa Dnia Wszystkich Świętych i przez cały Dzień Zaduszny w kościołach i kaplicach publicznych można uzyskać odpust zupełny.

fragmenty tekstu zostały zaczerpnięte z wywiadu z etnografem - rp.pl

wtorek, 25 października 2016

Jest takie miejsce...

Nadszedł czas na pierwszą prezentację, niekonwencjonalnej formy prowadzenia turystyki na wsi. Turystyki opartej na wypoczynku, wyciszeniu i dobrym jedzeniu.

Chcę Was dzisiaj zaprosić do miejsca szczególnego.  
Miejsca niedaleko Kazimierza Dolnego.
Miejsca z duszą i sercem.
Miejsca z cudownym kucharzem i jeszcze lepszym jedzeniem. 
Miejsca, które chętnie dzieli się swoją przestrzenią i otwartością. 
Miejsca ze spokojem i wiejską sielanką w zestawie. 
Miejsca, w którym słychać rechot żab i śpiew ptaków. 
Miejsca, gdzie dobrze i wyjątkowo zjecie. 
Miejsca, w którym się zainspirujecie..
Miejsca na małej, urokliwej wsi.

Zapraszam Was do "Sadyby Rozalin". 
Wieś. Rzeka. Las. 
Stara chałupa w nowej - starej odsłonie. 
Stodoła z duszą i skrzypiącą podłogą. 
Sztuka i kultura. Kultura i sztuka. 
Kuchnia, która jest poezją. Kucharz, który jest artystą. 

Byłam - nie raz. 
Doświadczałam - wielokrotnie. 
Polecam - zawsze.


                                   







Więcej informacji i zdjęć znajdziecie na stronie - www.sadybarozalin.pl

sobota, 22 października 2016

"Sodzioki" babci Reni

Ostatni tydzień był bardzo intensywny więc było mnie tu trochę mniej. Jednak myślami każdego dnia jestem tu z Wami. Już od trzech dni zamierzam się z Wami podzielić tradycyjnym przepisem, który jest jedną z wielu pamiątek po mojej babci Reni. Jest to tradycyjny przepis na placki "Sodzioki". Są one proste w przygotowaniu, a ich smak przypomina mi długie wieczory w babcinym domu. Prostota wykonania sprawia, że chętnie wracam do tego przepisu i miłych wspomnień.
Zachęcam również Was do ich wykonania.



Składniki:
1 kg mąki
2 łyżki cukru
3 szklanki zsiadłego mleka
1 łyżka sody
1 łyżka octu
1 łyżeczka soli
cukier wanilinowy
powidła lub dżem owocowy
olej do smażenia

Wykonanie:
Mąkę przesiać na stolnicę, następnie zrobić w jej środku dołek, do którego trzeba włożyć wszystkie pozostałe składniki. Zagnieść ciasto. Musi ono być "wolne".
Ciasto podzielić na małe porcje i palcami rozklepywać/rozciągać je na małe, cienkie placki, których wielkość zależy od indywidualnych preferencji.
Następnie należy rozgrzać patelnię z olejem i smażyć placki z dwóch stron do uzyskania złocistego koloru. Usmażone i przestudzone placki smarujemy powidłami lub dżemem.

Moja babcia, zawsze przygotowywała do nich kakao, a później przy rozgrzanym piecu, z kotem na kolanach czytała mi bajki...